Opublikowany w Inne

Art Quilt Żar – Ptak


 

„Widno wokół jak w południe:To Żar-ptaki świecą cudnie.Lecą, krzyczą dziwnym głosem,
 Przywabione smacznym prosem.
Leżąc obok pod korytem,Wania śledzi je z zachwytem.
 
Patrzy, dłoń zanurza w trawie
I tak sam do siebie prawi:
„Czekaj, ty diabelska siło!Ileż was tu się zjawiło?Pięć dziesiątek to niemało —
 
Gdyby wszystkie się złapało,To bym pięknie się obłowił!Strach pomyśleć człowiekowi!Nóżki światłem lśnią czerwonym;
Istny cud to ich ogony.Kury taki
ch nie miewają,A blask jaki rozsiewają — 
 Jak ojcowski piec, gdy płonie!”

Piotr P. JERSZOW

KONIK GARBUSEK

 

Witajcie 🙂

Skończyłam Art Quilt „Żar – ptak” inspirowany przepiękną bajką „Konik Garbusek”. Bajkę czytałam w dzieciństwie, a do tej pory mam ilustracje z tej bajki przed oczami i nawet pamiętam jej fragmenty 🙂 Więc łatwo było mi wyszukać w internecie to źródło: https://pl.scribd.com/document/151474145/P-P-Jerszow-Konik-Garbusek.

No ale miało być o szyciu 🙂

Żar – ptak się spodobał, co niezmiernie mnie cieszy i obiecałam napisać kilka słów o jego powstaniu.

Bardzo dużo wiedzy jak się bawić w szycie takich obrazków zaczerpnęłam z kursów Szkoły Patchworku, w zasadzie z trzech: confetti, kursu na którym swoją technikę ujawiniała nam Ula Buczkowska (http://www.buktole.com/) i kursu Marzenny Lew o szyciu Art Quiltów (http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/).

Confetti jest techniką , którą bardzo polubiłam używać do tworzenia tła Art Quiltów. Ostatnio coraz częściej tło stanowi u mnie obrazek robiony techniką confetti a na tym tle osadzam coś „wyraźniejszego” 😉 co maluję na tkaninie albo tak, jak w przypadku Żar-ptaka wyszywam innymi technikami, które dają bardziej szczegółowy i wyraźny efekt.

Niestety nie mam żadnego zdjęcia samego tła. Więc nie pokażę. Samą technikę można poznać w Szkole Patchworku (http://www.szkolapatchworku.pl/).  ALbo doczytać w internecie, na czym polega. W każdym razie trzeba się nieźle naszatkować tkanin 🙂 (świetne do wykorzystania w tym celu są niepotrzebne ścinki!).

Kiedy już miałam gotowe tło, zabrałam sie za samego ptaka. Narysowałam go sobie na tkaninie, na której zamierzałam go umieścić (a potem już gotowego doszyć do tła) oraz na kartce papieru widocznym mazakiem, żeby łatwo było kopiować na flizelinę dwustronnie – przylepną jego fragmenty.

Ja nie kopiowałam kolejnych ptaków tylko rysowałam patrzać na obrazek z internetu., ale można też kopiować.  Nie będę się rozpisywać o samej technice, można nauczyć się jej na kursach Marzenny Lew albo podobnej na kursach Uli Buczkowskiej. Ostatecznie można też stworzyć swoją. Generalna zasada jest taka, że nanosimy fragmenty danego „obiektu” (w moim przypadku ptak) za pomocą kawałków tkanin na flizelinę dwustronnie przylepną i potem naklejamy je na tkaninę bazową , na której tą metodą powstaje ostateczny obrazek.

Na koniec cały obrazek (czyli u mnie ptak) przenosi się na tło i pikuje na maszynie do szycia. Oto etapy:

Oczywiście cała ta zabawa jest dla osób, które potrafią już pikować i wiedzą jak i czym i z użyciem czego itp itd 🙂

Więc łatwo nie jest, kilka kursów trzeba zaliczyć albo doszkolić się samemu z Art Quiltów.

W Polsce nie jest to łatwe o tyle, że nie ma żadnych książek, żadnych magazynów, dosłownie ziemia niezaorana albo tabula rasa. Albo nawet pustynia Gobi. Co iinego w Stanach, Albo Anglii , Albo nawet Holandii, albo nawet w Czechach 🙂

Słowem , w języku polskim zostają Wam tylko kursy.

Napiszę jeszcze o jednej sprawie… Jak to się czasem trzeba namęczyć 😉

Popatrzcie na tego ptaka poniżej:

Nie wydaje Wam się, że coś nie gra? W każdym razie mi się tak wydało. Miałam już praktycznie skończony ten obrazek, kiedy doszłam do wniosku że skrzydła zrobione nota bene z batiku, kompletnie i rażąco odbijają się od tła i po prostu nie pasują. Trochę się nagłowiłam ale w końcu przykryłam je czerwonym tiulem i pomogło 🙂

no to kończę chyba… miało być kilka słów, tak? no cóż, znowu nie wyszło 😉

uściski krawieckie czy raczej art-quiltowe tym razem

aaaa, byłabym zapomniała!

poproszę o głosy: http://szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/lalabaj-pracownia-tkanin/

Nie zapomnijcie potwierdzić maila ! 🙂

Olga

Opublikowany w Inne

Warsztaty Pictorial Quilt z Marzenną Lew


hej:-)

ostatnio piszę rzadziej ale wbrew pozorom szyję więcej, tylko w może mniej „sophisticated way”, bo wyprodukowałam kilka bluzek dla Mamy i nie uznałam za stosowne ich fotografować, tudzież o nich pisać bo to już taka standardowa krawiecka robota 🙂

Ale w międzyczasie udałam się na kurs do Szkoły Patchworku Ani Sławińskiej (http://www.szkolapatchworku.pl/) , gdzie bywam co pewien czas, bowiem po prostu nie da się tam nie bywać 🙂  na kursie Pictorial Quiltu prowadzonym przez Marzennę Lew. Zwabiły mnie maski 🙂

Jakie to maski, zapytacie. O proszę: http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/2017_02_01_archive.html.

Kurs okazał się znakomity a maski można było obejrzeć na żywo! Są świetne, nie spocznę, póki nie uczynię maski. Technika ich tworzenia, której nauczyła nas Marzenna, jest bardzo ciekawa i już wiem, że przyda mi się lada moment do skończenia pewnego projektu, który właśnie jest w trakcie działań. Miał jednakże pewną wadę, że szyłyśmy kwiaty a nie maski, a ja akurat nie mam specjalnego pociągu do szycia kwiatków. Natomiast o tyle może być to fakt pomijalny, że technika jest bardzo dobra do wykorzystania i wygląda mi na to, że rozwiąże mi kilka problemów p.t „jak można by to zrobić”.

No i kolejna zaleta, taka jak z reguły bywa w Szkole Patchworku: znowu można było poznać kolejne „zakręcone”, fajne Dziewczyny z podobną manią szycia „dziwnych rzeczy” 🙂

I tak sobie pracowałyśmy ciężko:

I co stworzyłyśmy? Jak już wspomniałam, kwiaty:

Czyż podobieństwo nie jest uderzające?:

(ośmieliłam się pożyczyć zdjęcie ze strony Marzenny: http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/

Przy okazji (słońce zaczyna świecić , więc muszę lecieć, żadna siła mnie nie powstrzyma, nawet nowa dostawa „szmatek”, które wabią z kąta ;-)) chciałam pokazać Wam bardzo ciekawe magazyny:

Prenumeruję je ze Stanów Zjednoczonych, i zawsze znajduję tam nowe inspiracje i coś ciekawego. Jeśli ktoś z Was ma w sobie tyle samozaparcia żeby przebrnąć przez meandry prenumeraty ( a ostrezgam, bywają z tym zabawne perypetie jak np. mojego męża, który zamiast zamówionej prenumeraty dostał, nie wiedzieć czemu, torbę :-)), to polecam te magazyny.

Ściskam Was i lecę na słońce i wiatr !

Olga

Opublikowany w Szycie, Szycie dla domu i siebie

Szyjemy na Walentynki ! :-)


„Uliczny gwar, w Alejach szum,
derożka Piękną mknie.
W derożce Mańka z hrabią M.
śmieją, całują się.
Ma na szyi pereł sznury,
koafiury i tiurniury.”
Jarema Stępowski

 

Witajcie 🙂

Najwyższy czas zabrać się za kreację na Walentynki. Oczywiście może to być suknia z XiX wieku, jeśli ktoś wybiera się na imprezę karnawałową, ale jeśli zostajemy w domu przy telewizorze to wystarczy … satynowa koszulka ! 🙂

kurs3

Oto satyna i różne drobiazgi dla „srok” 🙂 Satyna pochodzi stąd: http://www.lalabaj.pl/pl/p/Royal-micro-satyna-JAPONIA/328

Oto moja koszulka sfotografowana w warunkach arktycznych, bo wydało mi się że na słońcu lepiej będzie widać, że poszłam w niebezpiecznym kierunku złoceń. No cóż… jak zwykle, zobaczywszy złotą lamówkę, nie mogłam się powstrzymać 😉

Oto moja koszulka satynowa w stylu japońskim 🙂

Koszulka nie powstałaby zapewne, gdyby nie genialny pomysł udania się na kurs szycia satynowej bielizny prowadzony przez Warszawa szyje (http://www.warszawaszyje.pl/kursy/). Kurs prowadziła Kinga, bardzo doświadczona krawcowa z głową pełną pomysłów. Oto Kinga:


kurs1

Oto Kinga

Kinga ma wyjątkowe upodobanie w szyciu bielizny, co można osobiście sprawdzić na jej blogu: http://kingaszyje.blogspot.com/.

I jest profesjonalistką, nauczy Was wszystkiego.

Na kursie nauczyliśmy się dopasowywać wykrój do swojego rozmiaru, modyfikować go na różne sposoby i dobierać wykończenia. W następnej kolejności szyłyśmy koszulki ściegiem francuskim! Dowiedziałyśmy się, jak wykańczać przeróżnymi cudami typu gumokoronka, koronki itp. I każda z nas wyszła dumna jak paw dzierżąc swój nowy skarb (my preciousss… :-)). Za taki skarb w sklepie z bielizną można zapłacić naprawdę sporo, więc same wiecie … warto było!

A pracowałyśmy sobie (czy tam, jak kto woli – dostarczałyśmy sobie rozrywek) w takich warunkach lokalowych i wyposażeniowych zorganizowanych przez Agnieszkę :

Agnieszka, chapeau bas ! Chyba do takiego miejsca trafię po śmierci 😉

chociaż niektórzy twierdzą że jednak do Krainy Wiecznych Łówów…

z krawieckimi pozdrowieniami!
Olga

Opublikowany w Lalki, Patchwork

Szycie „Na ludowo”: lalki, wzornictwo, motywy i tkaniny


Witajcie po długiej przerwie 🙂

(albo się pisze albo szyje ;-))

Ja ostatnio szyję i pakuję. Im więcej pakuję, tym więcej narzekam, że nie mam czasu na szycie. Ale jak nie pakuję i mam czas na szycie, to narzekam, że nikt nic nie kupuje 🙂

Ale przejdźmy do rzeczy… Ostatnio Stowarzyszenie Poslkiego Patchworku zaprosiło Dziewczyny Patchworkowe na spotkanie, na którym będziemy radzić o szyciu patchworków „na ludowo”. (Więcej poczytacie tu:  http://polskipatchwork.pl/index.php/2017/01/17/folko-patchworkowa-burza-mozgow/)

Bardzo się ucieszyłam, bo uwielbiam taką tematykę. Jeśli zobaczę gdzieś tkaniny o ludowych motywach (za wyjątkiem przesławnego „Łowicza”) to toczę walkę i albo w wyniku przegranej staję sie ich posiadaczem albo w wyniku wygranej, nie trafiają do mnie ale śnią mi się po nocach…

Więc trochę relacji foto, aby było wiadomo, o czym piszę:

(tkaniny dostępne w moim sklepie www.lalabaj.pl)

Pod choinkę dostałam zestawik (musiałam napotkanemu św. Mikołajowi długo tłumaczyć włącznie z podaniem linków, jak go namierzyć), z którego powstają lale Tildy w stylu ludowym:

lowiczanka4 lowiczanka3 lowiczanka1

Czasami zbacza mnie w kierunku nieco rosyjskim :

 

Wracając do ulubionego tematu tzw „szmatek”, ostatnio trend subtelnie ludowy pojawia sie w najnowszych kolekcjach holenderskich dzianin:

(Dostępne TU  )

Ostatnio w czasie moich internetowych wędrówek „szlakiem tkanin” natrafiłam na markę Spark of Happiness: http://www.asparkofhappiness.nl/.

Jest to marka holenderska, ale produkuje tkaniny i akcesoria z wzorami ludowymi i z zaskoczeniem znalazłam na ich stronie najnowszą kolekcję „Zalipie”…. Oczywiście natychmiast napisałam maila, czy dobrze rozumuję, że inspiracją kolekcji jest nasze polskie Zalipie. Na co odpowiedziano mi bardzo miło , że owszem i dostałam dwa zdjęcia „dowodowe” 🙂

 

Chyba będę powoli kończyć, bo sama miarkuję, że się rozpędziłam….

Ale obawiam się, że to nie wszystko co mam do powiedzenia w tematyce „ludowej „, bo poczyniłam w Karpaczu ostatnimi dniami całą serię zdjęć 🙂

więc do rychłego usłyszenia/zobaczenia/poczytania?

Olga

 

 

Opublikowany w Lalki

Szycie lalek typu Tilda i innych: wskazówki i porady


Witajcie Dziewczyny 🙂 dzisiaj szczególnie te, które lubią szyć lalki 🙂

Ostatnio zorganizowałam konkurs (https://www.facebook.com/events/1365135390166141/) , który już został rozstrzygnięty, na najpiękniejszą Tildę. Efekty czyli startujące piękności, były fantastyczne! Na wiosnę (luty – marzec 2017) planuję kolejny konkurs tego typu na lalkę Marzannę (ale chyba nie będziemy topić lalek? )

Tym razem warunkiem będzie , aby lalki były szyte przynajmniej w części z tkanin LALABAJ: www.lalabaj.pl. Myślę, że nie będzie to problem o tyle, że wybór jest spory 🙂 To mówię ja, Wasz oddany sprzedawca 🙂 („to mówiłem ja, Jarząbek” ;-))

Ale przejdźmy do rzeczy, czyli kilku porad dla początkujacych a może nawet trafią się takie, które przydadzą się średniozaawansowanym ?

  1. Wykroje

Odwieczne pytanie i na nie odwieczna odpowiedź: skąd brać wykroje ? – z internetu. Ale, żeby zrobić to skutecznie warto zanurzyć się w źródła obcojęzyczne. Najlepiej rosyjskie: http://www.tilda-mania.ru/forum/. Ale dla nie władających tymże językiem  też mam propozycje: wpisać w printerest „tilda pattern” albo „sewing dolls pattern” i mamy tysiace wykrojów do naszej dyspozycji.

Możemy rownież kupić jedną z książek z serii Tilda (ostatnio sprawiłam sobie „Tilda’s winter delights” ) i skorzystać z zamieszczonego tam wykroju.

tilda-pattern

2. Jak wypchać uszytą już lalkę, żeby wyglądała naprawdę d0brze. Przede wszystki, wszystkie jej części należy starannie wyprasować po odwróceniu na prawą stronę. Do wypchania najlepiej użyć kulki silikonowej (na zdjeciu) oraz patyczków do chińśkiego jedzenia. No i zabawa się zaczyna 🙂

kulka

3. Jak uzyskać ładną twarz (albo chociaż przyjazną ;-))

No cóż, zdecydowanie nie jestem zwolennikiem wyszywania, zwłaszcza krzywego 😉 Ale to może mój „odchył” więc załóżmy, że można wyszyć. Ja głosuję jednak za przyzwoitym malunkiem. Na printereście tudzież w innych miejscach w internecie są całe tutoriale na fantastycznie namalowane twarze np. http://cortesecostura.com.br/paps-de-pintura-de-rosto/#more-819

Oczywiście najłaptwiej będzie tym , którzy poćwiczą i po prostu nauczą się malować twarze. Albo chociaż oczy… Powiedzmy, że usta są zbędne 😉 Uwaga na nos ! Nosy źle namalowane potrafią być naprawdę śmieszne 🙂

By sięgnać do przepastnych źródeł polecam wpisać w printerest „tilda doll face painting”. Aaaa, jestem w  raju 🙂 co powiecie na to: http://www.livemaster.ru/topic/960911-master-klass-po-raskraske-kukolnyh-glazok ?

doll-face

4. I moja ulubiona część , czyli ubieramy lale. Tutaj mamy pewłen zakres możliwości. Najprościej skorzystać z gotowych wykrojów (znowu „tilda cloth pattern” albo coś w tym stylu  w Printereście). Albo wchodzimy na poziom bardziej zaawansowany. Czyli sami projektujemy strój> jeśli ktoś potrafi szyć dla ludzi, będzie mu najłatwiej. Jesli nie, tzreba będzie ponownie pokłonić się w kierunku internetu. Warto tylko pamiętać jedną podstawową zasadę: dla ludzi najpierw zszywamy części stroju a potem wykańczamy, czyli podwijamy, obrębiamy itd a dla lalek dokładnie na odwrót.

A z czego korzystamy? Powiem Wam, że jakoś od razu widać, jesli ktoś korzysta z starych tasiemek po babci, chyba że to naprawdę porządne „przedwojenne” tasiemki ;-). Efekt jednak również zależy od użytych tkanin i tasiemek, tudzież guzików i innych. Na pewno warto wziąć również pod uwagę skalę. Dziwnie wyglądają guziki większe od lalki twarzy.

I tym samym kończę oddając się blogiej, przedświątecznej atmosferze (pierogi, pasztet, choinka, walka na łokcie o karpie…) 😉

Zdrowych, Wesołych i Spokojnych Świąt oraz pięknych „szyciowych” prezentów pod choinką !

Olga

ps. a, nie zapomnijcie o wiosennym konkursie, śledźcie blog i grupę, i sklep , serdecznie zapraszam do niego. Nabór kandydatek na miss zacznie się w lutym .

ps2 zostawiajcie komentarze, chętnie poznam wszystkie blogi o lalkach ! 🙂

Wykończenie

Opublikowany w Lalki

Konkurs na najpiękniejszą Tildę


Konkurs na lalkę Tilda

Witajcie na poście konkursowym ! 🙂

Zapraszam serdecznie do udziału w konkursie na najpiękniejszą Tildę !

 

Konkurs odbywa się na wydarzeniu na FB:

https://www.facebook.com/events/1365135390166141/

 

Oto nagrody:

  • Nagroda pierwsza: zestaw sześciu tkanin , każda wielkości 1m na 140 cm , widoczny na zdjęciu:

nagroda1

 

  • Nagroda druga: zestaw pięciu tkanin , każda wielkości 1m na 140 cm , widoczny na zdjęciu:nagroda2
  • Nagroda trzecia: zestaw pięciu tkanin , każda wielkości 1m na 140 cm , widoczny na zdjęciu:nagroda3

A poniżej znajduje się galeria prac, zapraszam do zamieszczania swojej pracy i obejrzenia innych:

 

 

Opublikowany w Porady szyciowe

Czy warto udać się na kurs szycia? (Ultramaszyna rules! )


Pytanie zadane w tytule postu zapewne zadaje sobie każdy początkujący, a może i średnio-zaawansowany szyjący – samouk.

Czy  w ogóle warto udać się na kurs szycia, skoro jest tyle książek, wykrojów w internecie i coraz większa masa tutoriali. Większość zasobów darmowa, na każdą okazję, łatwo dostępna (chyba, że ktoś mieszka w lesie w Bieszczadach i ma słaby dostęp do Internetu). No cóż, jeśli ktoś zamierza szyć jedynie poduszki, kostki sensoryczne, ewentualnie kocyki, to może się ograniczyć do zasobów sieciowych , tudzież ewentualnie pojedynczego kilkugodzinnego kursu. Ale jeśli chcemy rozwinąć skrzydła, naprawdę warto zobaczyć na oczy prawdziwych fachowców i zapoznać się z ich wiedzą w praktyce 🙂

Ja już wciągnęłam się w kursy i co roku udaję się na co najmniej kilka kursów do Szkoły Patchworku, kilka w Warszawa szyje i jeden dłuuugi do Ultramaszyna. Aktualnie uczestniczę w kursie szycia dzianin w Ultramaszyna i to chyba najlepszy prezent, jaki mogłam sobie sprawić.

Tym bardziej, że Ultramaszyna wyposażyła mnie dodatkowo w piękną nową maszynę do szycia w ramach promocji! ( o tą promocję pytajcie w Ultramaszyna bowiem nie pomnę nazwy; w każdym razie chodzi o powtórne uczestnictwo w kolejnym kursie i przyprowadzenie koleżanki – nowego uczestnika).

ultra

pałacowe wnętrza Ultramaszyna

Miałam tu umieścić zdjęcie wręczenia mi i Agnieszce maszyny, ale niestety jako osoba wybitnie nie nadająca się na model na ściance, wyszłam zbyt… „niewyględnie”. Więc po prostu pożyczyłam sobie zdjęcia do tego postu ze strony FB Ultramaszyny: https://www.facebook.com/ultramaszyna/?fref=ts.

Na jednym kursie w Ultramaszyna już byłam w zeszłym roku (kurs szycia dla początkujących) i mimo nazwy, nauczyłam się tak wiele i poznałam przeróżne tricki a także fajnych ludzi, że skusiłam się na kolejny. Kolejny jest świetny, prowadzi prawdziwy fachowiec, co jest domeną Ultramaszyny.

A dodatkowo są dwie rzeczy, dla mnie niespodzianki, które mnie zachwyciły. Jedna z nich niekoniecznie dotyczy szycia.

ultra3

Taki Widoczek ! z okna nowej siedziby Ultramaszyny

Chodzi mianowicie o nową siedzibę Ultramaszyny, w kamienicy przy Alejach Jerozolimskich. Pomijając fakt, że jesteśmy w samym centrum Warszawy, oglądamy sobie z każdej strony Pałac Kultury i inne cuda (przynajmniej ja oglądam, bo nigdy nie mogę zaparkować tak, gdzie nalezy i potem lecę przez pół Warszawy do owej kamienicy, a wynika to z moich umiejętności) – sama kamienica przedstawia sobą ósmy cud świata.

Stiuki, witraże, ogromne pomieszczenia, piec jakby zabytkowy? zabytkowy? (nie, no chyba ta kamienica jest odbudowana po wojnie?).

Zamiast uważać na zajęciach, oglądam te wszystkie cuda i co zajęcia, okrywam coś nowego !

Druga niespodzianka: na drugich zajęciach dostaliśmy super dzianiny do szycia sukienki! Nie będę pisać od kogo , bo można doczytać na stronach Ultramaszyna a po co mam za darmo robić reklamę konkurencji 😉

ultra2

Ważniejsze w tym momencie jest, że podrzuciłam do Ultramaszyny swoje ulotki, możecie je tam sobie pobierać. Swoje tzn mojego sklepu: http://www.lalabaj.pl. Do którego nieustająco zapraszam !

Więc wniosek: dla mnie warto to mało powiedziane, nauczymy się porządnie szyć, trików ułatwiających, must to have i nice to have, obejrzymy Centrum Warszawy, dostaniemy fajne dzianiny , poznamy ciekawych ludzi a jak się bardzo postaramy, to jeszcze załapiemy się na „wypasioną „maszynę do szycia.

(Hmm… tak mi przyszło do głowy. wczorajszy wniosek mojego syna z doświadczenia hodowli syna: „bardzo się starałem i się udało” :-)) chyba nie o to chodziło twórcom tego zadania ;-))

Z krawieckimi uściskami

Olga