Opublikowany w Porady szyciowe

Rodzaje tkanin i dzianin cz. 2 – jak się w tym połapać ?


Witajcie Dziewczyny !

Wpadłam pewnego wieczora na pomysł, żeby zrobić przewodnik po zakupach w moim sklepie Lalabaj, i oto on:

Tu można ściągnąć czytelniejszą wersję w pliku pdf : https://lalabaj.files.wordpress.com/2018/02/lalabaj.pdf

Myślę, że ten przewodnik zadziała też w innych sklepach, aczkolwiek nie wszystkich, bo niektóre mają tak bogatą kolekcję rodzajów tkanin i dzianin, że musiałby być o wiele bardziej obszerny.

Wracając do rodzajów tkanin i dzianin, czy pamiętacie jeszcze pierwszą część tzn mój dawniejszy wpis? Oto on:

https://lalabaj.wordpress.com/2017/04/14/materialy-na-wiosne-i-lato-sklad-i-rodzaje/

Opisałam tam nieco rodzajów materiałów, ale tym razem chciałam poszerzyć listę o kilka z nich, które istatnio pojawiły się na rynku polskim. Część z Was z nich szyje a częśc się waha 🙂 Są też różne teorie na ich temat. Może mój post nieco przybliży sprawę.

Chetnie zapoznam sie z Waszymi opiniami na temat tych tkanin, wiec nie wahajcie sie komentować  tego postu!

Ciekawy wpis o materiałach na wiosnę/lato znalazłam tu: http://www.lady-and-the-dress.com/material-na-letnia-sukienke/

A tymczasem „ad rem ” 🙂

Muślin, podwójna gaza:

Zdarzają się opinie, że to dawniejsza tetra, pielucha – innymi słowy 🙂 Chyba się jednak nie zgodzę. Na pewno nie jest to też zwykła gaza. Muśliny sprzedawane w Polsce, póki co , są sprowadzane z zagranicy, nie spotkałam się (jeszcze) z producentami polskimi.  Na stronie 148 „Encyklopedii materiałów odzieżowych” (polecam!) opisany jest Krepon. Na moje niewprawne oko, z polskich nazw i opisów, chyba on najbardziej oddaje właściwości muślinu/podwójnej gazy.

Te sprzedawane aktualnie są mięciutkie, bawełniane, w pięknej kolorystyce. Nadają sie na ubranie letnie, sukienki, bluzki i na wszelkie miękkie akcesoria dla niemowląt (otulacze?) Są dośc gęsto tkane. Panuje na nie szalona moda, która powoli dociera do Polski.

 

Tkanina bawełniana „Wafel”

Gruba, dośc miękka bawełna, tkanina o „gofrowatej” strukturze. Z mojego dochodzenia wynika, że szyte są z niej: szlafroki, poduchy (fajna ozdobna struktura), ciepłe szale. Nawet zasłonki widziałam 🙂 Ale ubrań nie widziałam… aczkolwiek, może jeszcze nastąpi taki trend 🙂

Batik

O batiku już pisałam. Batik nie jest niczym nowym, ale nie jest u nas zbyt popularny. Najlepiej znają go Dziewczyny szyjące patchworki i tworzą z niego piękne prace. Jest to z reguły tkanina bawełniana farbowana ręcznie co powoduje, że nie jest taka sama na żadnym powtarzalnym odcinku tzn. nie ma tzw. raportu. Ja osobiscie uwielbiam batiki, są piękne. Poniżej batikowa dzieła Gillian Travis (http://gilliantravis.co.uk/):

Ostatnio znalazłam batikowe jerseye, z których możnaby już uszyc ubrania ! A także batikową dzianinę wiskozową.

Zamierzam sprowadzić 🙂

Czekam na Wasze opinie o muślinie, waflu i batiku:-)

pozdrawiam serdecznie !

Olga

 

 

Reklamy
Opublikowany w Inne, Patchwork

Quilt „Snieguroczka” – krok po kroku


hej Dziewczyny 🙂

czekacie na śnieg? ja tak, ale ciągle nic.. więc pomyślałam, że uszyję kogoś, kto tenże śnieg przyciągnie…

I tak powstała Snieguroczka. Teoretycznie śnieg już powinien nastać  😉

„Snieguroczka” powstała w oparciu o rysunek, czy obraz znaleziony na Printereście, a właściwie skompilowałam kilka obrazków w głowie.

Postanowiłam opowiedzieć  Wam kilka słów, o samym procesie powstania, bo czasem o to pytacie (Klientki mojego sklepu na mojej grupie Lalabaj).

Aczkolwiek przyznam, że mam wrażenie, że lekko przesadziłam w ostatnim etapie i lepiej by było nie robic aż takiej śnieżycy 😉 tylko nieco lżejszy śnieg rzucic na etap przedostatni, który prezentował sie tak:


Ale chyba zawsze jest tak, że po skończeniu, coś by sie jeszcze poprawiło.

Tak czy owak, napisze w kilku słowach  o procesie szycia/malowania albo szycio-malowania 🙂

etap 1

Najdłużej chyba zajmuje mi proces wymyślania, co chce zrobic i szukania inspiracji w Printereście. Zanim opracuje w głowie jak bedzie wyglądać  obrazek, przeglądam dobre kilkadziesiąt rysunków i obrazów na Printereście. Czasami rysunek, układ lub jakieś elementy biorę z jednego, a styl i kolorystykę z drugiego. DO tego dodaje coś swojego, technikę „confetti”, wyklejania tkanin za pomocą flizeliny dwustronnie – przylepnej, pikowanie i na koniec powstaje coś, czego nie sposób przewidzieć  na początku 🙂

etap 2

Zabieram się do pracy. Kompletuję tkaniny, nici, robię szkic postaci, szkic całosci. Wszystko zgodnie z wybraną kolorystyką.

Przygotowuję sobie tkaninowe „confetti” czyli szatkuję tkaniny w potrzebnych kolorach na małe kawałki 🙂

etap 3

Z confetti powstaje pierwsza warstwa – tło.

Na nasypane na tkaninę confetti nakładam tiul, przymocowuję to klejem tymczasowym i pikuję na maszynie. Tak, tak, wiem, maszyna przeżywa ciężkie chwile na tym kleju i confetti 😉

Dokładam do tła elementy np gałęzie. Doszywam te elementy.


Wydawałoby się, że już jesteśmy daleko, ale gdzieżby tam 🙂 Teraz czeka nas dopiero żmudna praca.

etap 4

Z tkanin wyklejam postać . Nie będę sie wgłębiać  w technikę. W sumie technika jest obojętna. Opis mojej byłby długi. Byle powstała prawidłowa postać  z tkanin.

Doszywam ją do tła w odpowiednim miejscu i przechodzę do detali. Tu się zaczyna „malowanie” nićmi. Pikuję sobie cieniowanie, jasne elementy, gdzie pada światlo, jakieś detale ubioru. W końcu nadchodzi moment, kiedy kończy się moja „święta cierpliwośc” 😉 D0 tego momentu na pewno trafiłam na nici, które zrywały mi się co minutę. na pewno zdążyłam coś na tyle zepsuć , że przeżyłam ciężkie chwile, na pewno trzydzieści razy odkurzałam confetti z dywanu a kot 15 razy przeszedł przez moją prace do swoich misek na parapecie 😉

Ale nic, nie poddaję się . Dochodzę w którymś momencie do wniosku, że teraz „poudaję szycie” i dorobię coś farbami. w przypadku „Snieguroczki” domalowałam ptaki na tkaninie i doszyłam je w całosci, namalowałam oczy, usta (namalowałam to stanowczo za dużo powiedziane w przypadku tej twarzy, powiedzmy – oznaczyłam). Używam farb akrylowych. Nie pytajcie o pranie, bo gdybym wyprała taki quilt z confetti, to hmm… może nawet coś ciekawego by powstało ? 😉

No i w przypadku „Snieguroczki” nastąpił jeszcze etap ostatni i 5

etap 5

Szlify 🙂 W tym przypadku był to śnieg z confetti, znowu tiul i znowu pikowanie. O święta cierpliwości, sama się dziwię , że doszłam do tego momentu 🙂 Jak można skazać  się na podwójne pikowanie? Trzeba być masochistą. Na tej warstwie, która powstała do tej pory,  moja maszyna stanowczo odmawiała już współpracy. No ale jakoś dobrnęłam do momentu, kiedy jeszcze coś możnaby poprawić albo dorobić ale powiedziałam „dość ” !

etap 6

czy to koniec? a gdzieżby tam…. jeszcze lamówka 🙂

no i rzecz równie ważna jak samo dzieło , czyli….

marketing 😉 pisanie tego posta, zdjęcia, fejs, itd itp

tak więc jeśli tylko to lubicie, jeśli tylko to kochacie (bo inaczej nie przetrwacie ) to szukajcie inspiracji i do dzieła!

po szczegóły techniczne zapraszam:-) pytajcie śmiało !

pozdrawiam serdecznie !

Olga

ps. tymczasem kupiłam dwie fantastyczne książki „Anatomia plastyczna” i „jak widziec przedmioty”, szczerze polecam ! Ale o nich późnij, może w kolejnym poście.

Opublikowany w Przygody "końskie" i inne

Aluzja i straszne kurtki czyli niekontrolowany galop :-)


hej 🙂

Trochę przygód z życia wziętych. Czyli dlaczego warto jeździc na koniach 🙂

Oto wczorajsze przygody (nie szyciowe, o nie, ale w końcu to mój blog, to mogę sobie coś popisac, prawda?)

Mianowicie konie były wczoraj strasznie niespokojne w zasadzie od początku. Już w stajni Aluzja łypała na mnie okiem, jakby wróciła z dna piekieł przed chwilą.
Weszliśmy do tego namiotu do jazd (jak to sie fachowo zwało?) po ciemku ( były 4 osoby i Martyna – trener) i już nawet w momencie, gdy Martyna włączyła światło i trzasnęło, nasze konie już szalały na wodzach
A ja mam takiego diabła w poniedziałki, czyli Aluzje, że nawet jak wszystko jest cacy i jest spokojna, to leci jak wiatr. Ciągle muszę jej ręczny zaciągac 😉
Wkrótce po rozpoczeciu jazdy Aluzja próbowała kopnac Chillego i robiła różne inne numery.
Następnie zaczeła sie czegoś bac i nie chciała jechac w jedna strone. Martyna wykryła że to nasze kurtki, które leżą gdzieś tam  w kącie, więc
wzięła te kurtki i postanowiła pokazac Aluzji z bliska. Koń stoi, ja sobie na nim siedzę wyluzowana, wodze na luzie, pozycja mega luz, a ta diablica, jak zobaczyła te kurtki z bliska, jak się nie zerwie (Łukasz mówi, że jak koń ucieka to raczej nie stępem ani kłusem, wiec to pewnie był galop … :-))
Nie było szans na przybranie pozycji jeźdzca :-)) Położyłam sie na niej, trzymam sie czego sie da i czym sie da. W końcu wymyśliłam, że najskuteczniej będzie trzymac sie grzywy i lece na tym koniu, niczym w „Szale uniesień”  Podkowińskiego. (tylko ubrana)
Te sekundy trwały dla mnie jak wiecznośc, więc po jakimś czasie stwierdziłam, że dłużej sie nie utrzymam i zaczełam patrzec na  piasek pod nogi, jak tu sie zsunąc żeby nie zginac :-)) ale wtedy Aluzja wreszcie sie zatrzymała …
Tak więc wesoło było, śmiałam sie potem z tego . a dziewczynki  były przerażone, bo jak jeden koń sie zrywa, to cała reszta też świruje
a tak wygląda „Szał uniesień” Podkowińskiego
Opublikowany w Inne

Tutorial na szlafrok z koronką – prezent od Lalabaj i Kinga szyje


hej Dziewczyny 🙂

Dzisiaj prezent na Mikołajki!

Poprosiłam Kingę, która prowadzi bloga o szyciu bielizny i posiada fantastyczne umięjętności w tym zakresie, o zrobienie tutoriala szycia bielizny z zastosowaniem tkanin mojego sklepu Lalabaj (www.lalabaj.pl). Przyda nam się zarówno na Mikołajki, jak i Walentynki 🙂

Kinga uszyła przecudny szlafroczek z morelową koronką:

 

I sporządziła bardzo detaliczny tutorial, który pomoże Wam przejśc przez meandry szycia takiego szlafroczka.

Użyte tkaniny to wiskoza z mojego sklepu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Wiskoza/86

oraz morelowa koronka z zestawu holenderskich koronek: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Gumokoronki%2C-gumki-ozdobne%2C-lamowki-elastyczne/75.

Tutorial jest dostępny jest tutaj na blogu Kingi:

http://kingaszyje.blogspot.com/2017/11/szlafroczek-z-koronkami-z-tkanin.html

Jest niesamowicie precyzyjny, więc polecam go szczególnie osobom, które chcą rozpocząc swoją przygodę szycia z Burdy 🙂

Tutorial możecie również ściągnąc w formie pdf i wydrukowac, oto on:

Szlafroczek z koronkami

 

Zapraszam do korzystania celem zdobienia Waszej nowo szytej bielizny nie tylko koronkami ale i innymi oryginalnymi ozdobami z mojej pasmanterii 🙂

http://www.lalabaj.pl/pl/c/Pasmanteria/52

Oto jej artystyczne zdjęcia okiem Agnieszki:  100% by Mama : 

Udanych Dzieł Krawieckich i bywajcie do kolejnego razu !

Olga

 

 

 

 

Opublikowany w Patchwork

Quilt „Srebrnogrzywy”


„Konie rżały i chrapały,
Szmaragdowe oczy miały.
Zakręcony w drobne sploty

Spływał falą ogon złoty,
Ich kopyta diamentowe,
A perłami lśnią podkowy.Piękne konie —
co tu gadać
Car powinien ich dosiadać! ”

P.P.Jerszow „Konik Garbusek”

I oto jest! 🙂 Powstała druga część tryptyku. Pamiętacie jeszcze część pierwszą?  : https://lalabaj.wordpress.com/2017/03/22/art-quilt-zar-ptak/

Łatwo się domyśleć, jaki jest plan na część trzecią i ostatnią, już dojrzewa w mojej głowie. Od 2 tygodni dojrzewa, a pewnie zanim zacznę szyć, upłynie jeszcze sporo czasu, bo w międzyczasie mam w planie projekt, w trakcie którego przetestuję złote, miedziane, srebrne nici Madeira.

Podczas realizacji „Srebrnogrzywego” też używałam nici Madeira. To nici jedwabne do haftu a kolorystyka jest przebogata , więc zaopatrzyłam siebie (a przy okazji sklep 🙂 we wszystkie kolory jakie zdały mi się potrzebne.

Przyznam jednak, że przeżyłam kryzys podczas pikowania tymi nićmi, bo nieco mi się rwały, są dość delikatne. Nie chciałam się łatwo poddać, bo mają niesamowity połysk i pięknie wyglądają. Na ratunek przyszła mi sama Mistrzyni pikowania Joanna Soloch (zajrzyjcie koniecznie: Quiltare fa sognare ), dziękuję Joanna ! :-). I w dyskusji o niciach napisała, że na dolnym bębenku powinny być zwykłe nici , a górną nić trzeba poluzować. To zadziałało! Nici się rwały ale już o wiele rzadziej  i w kolejnej rozmowie z inną specjalistką zostało orzeczone, że powinnam wolniej pikować.

Wobec tego mam w planie stanowczo konktynuować przygodę z nićmi Madeira bo ich wygląd jest niesamowity a ostatnio coraz bardziej interesuje mnie nie tylko quilt jako obrazek ale i jego faktura, struktura.

Tymi słowy kończę na dzisiaj.

Pamiętajcie, że zbliża się ciekawe wydarzenie 🙂 Wystawa patchworkowa Orient na warszawskiej Pradze:

https://www.facebook.com/events/1888379601179969/?fref=ts

 

Uściski !

Olga

 

Opublikowany w Inne

5 moich największych odkryć szyciowych roku 2017 w dziedzinie pasmanterii :-)


Witajcie Dziewczyny !

Ostatnio udało mi się znaleźć kilka fajnych użytecznych akcesoriow pasmanteryjnych, i to natchnęło mnie, żeby zebrać to, co najbardziej mnie zachwyciło z pasmenterii w tym roku. To zaczynamy 🙂

  1. Lamówki jerseyowe Oaki Doki

Do kupienia tu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Lamowki-dzianinowe-Oaki-Doki%2C-wypustki-elastyczne/90

Niegdyś przyszło mi do głowy, że coś takiego musi istnieć. Gotowe lamówki do wykańczania dzianinowych naszych dzieł: koszulek, sukienek, t-shirtów. o oto jest ! znalazłam ! lamówki jerseyowe w całej gamie kolorystycznej, pakowane po 3 metry. Akurat, żeby starczyło na oblamowanie czegoś fajnego. Mocno ułatwiają pracę, bo nie podjęłabym się raczej robienia lamówki z dzianiny (z tkaniny a i owszem, ale też wolę gotowe).

2. Elastyczne wypustki

Niegdyś znalazłam takowe zdjęcie :

I idąc tym tropem znalazłam elastyczne wypustki:

Do kupienia tu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Lamowki-dzianinowe-Oaki-Doki%2C-wypustki-elastyczne/90

Jestem w trakcie testów i musze powiedzieć, że się sprawdzają ! 🙂 Do zdobienia kurtek , bluz i dzianinowych toreb idealne.

3.  Bez tego jak bez ręki. Dopóki jej nie znałam, nie wiedziałam , że życie Quiltera może być takie owocne 🙂

Oto ona, proszę Państwa, flizelina dwustronnie przylepna:

Do kupienia tu: https://www.kiltowo.pl/pl/c/Wypelnienia-i-flizeliny/65

Służy do sprytnego naklejenia tkaniny na tkaninę, więc mocno ułatwia różne artystyczne zabawy i szycie aplikacji, Mocno polecam!

Podobną rolę spełnia klej tymczasowy, czyli pozycja 4 :

4. Klej tymczasowy, również do kupienia w sklepie Kiltowo: https://www.kiltowo.pl

Pełni podobną rolę do flizeliny. Bardzo wygodny w użyciu, możemy przykleić sobie coś do czasu „porządnego ” przymocowania. A co najfajniejsze – mozemy zmienić koncepcję i przekleić w inne miejsce. Do artystycznych quiltowych kolaży i innych art – quiltów idealne rozwiazanie! Ale też do kanapkowania patchworków.

I ostatnie odkrycie, czyli mega modne, mega trendy…

5. Aplikacje 🙂

Garść aplikacji znajdziecie tu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Aplikacje/70

 

Aktualnie spotkamy je wszędzie: na ubraniach, na butach, na torebkach. Dodają szyku i sa strasznie sympatyczne.

Ja przeżywam obsesję na ich punkcie 🙂

 

I tyle moich ulubionych dodatków 🙂

Do usłyszenia wkrótce 🙂

Olga

Opublikowany w Inne

Najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty czyli… Beading on Art Quilts


Witajcie Pasjonatki 🙂

Radosna jestem dzisiaj z kilku powodów, a jednym z nich jest ukończenie takiego oto Art Quiltu (słowo harcerza, nie wiem jak to się zwie po polsku; obawiam sie że tak samo: art quilt):

Radość wynika z faktu, że ten koniec wreszcie nastąpił. Już dawno obiecałam sobie nie wyszywać nic koralikami, bowiem potwornie długo to trwa jak na moją cierpliwość (a nadmienię, że należę do tzw. w gorącej wodzie kąpanych i wszystko co się dzieje wkoło, odbywa się w moich kategoriach myślowych za wolno :-))

Ale znowu mnie diabeł podkusił i skierował na tory beadingu… Całą winę zrzucam na printerest , na którym naoglądałam się przepięknych prac wyszywanych koralikami.

***

Acha, żeby zaspokoić potencjalną ciekawość, wymienię dwa kolejne dzisiejsze powody radości. Numer jeden : zdołałyśmy z Agnieszką uszyć 7 matrioszek na spotkaniu „Warszawa szyje” (o którym w niedalekiej przyszłości):

 

I powód drugi i ostatni, wreszcie dotarły do mnie zamówione na ebay-u książki, świetne pozycje:

***

Wracając do rzeczy czyli wyszywania koralikami Art Quiltów: kiedyś podobnie potraktowałam swoją pracę „Mandalę”. Natchnęła mnie pewna książka, której już nie posiadam niestety. Teraz na fali inspiracji printerestowych i wakacyjnych postanowiłam zrobić coś morskiego, wakacyjnego. I „zapragnęło mi się” dno morza, skrzące się, mieniące, jak widok spod wody na wakacjach (w okularach do pływania oczywiście :-))

Stąd quilt „Morze”. Oto kilka detali i jedno zdjecie z etapów początkowych:

Praca opiera się głównie na pikowaniu z wolnej ręki. Żółte obszary to jamochłony. Czy też inne swtorzenia morskie (widziałam na jakimś zdjęciu). Po pikowaniu nastąpił dłuuugiiiiiii (nie, no jeszcze dłuyyyższyyyyy ;-))  etap naszywania koralików. Najpierw walczyłam zwykłą igłą i to był mój wielki błąd bo powodowało to odrzucenie 1/3 koralików na etapie prawie przyszycia czyli z powodu nie przechodzenia przez koniec igły z dziurką. Jedynym plusem tej całej walki jest to, że można ją toczyć przed telewizorem 🙂

W końcu po dwóch upojnych tygodniach przed tv (tylko wieczory!) , po obejrzeniu wszystkich zaległych filmów w ręku, koralikami w frugim ręku, czasem na podłodze (dwukrotne zbieranie),  stwierdziłam, że dość, chwatit, toćka, koniec, THE END, La Finita Comanderos!, i obszyłam owo dzieło absolutne 😉 lamówką. Kolor złoty jak na prawdziwe sroki przystało.

Ogólnie jestem zadowolona, dałam quilt Mamie w prezencie na co rodzina orzekła, że żar ptak był lepszy…. z resztą kwitują tak wszystkie moje prace HAHA. i że oprawią w czarną ramkę… co ? jak ? dlaczego?

z uściskami krawieckimi

Olga