Opublikowany w Patchwork

Szycie art – quiltów z Gillian Travis


Witajcie Dziewczyny 🙂

Ostatnio miałam przyjemnośc uczestniczyć w naprawdę fantastycznym wydarzeniu! Mianowicie Stowarzyszenie Polskiego Patchworku (http://polskipatchwork.pl/) zorganizowało (w osobie głównie Lenki, jak sądzę 🙂  ) kurs technik art-quiltowych z Gillian Travis. Gillian Travis to artysta „tekstylny” (rany, jak to określi po polsku?: textile art) i nauczyciel. Jej prace można podziwiać tu: http://gilliantravis.co.uk/.

Indian Ladies by Gillian Travis

My miałyśmy możliwość zobaczyć je na kursie na żywo, ponieważ przyjechała z całą walizką quiltów !.

Oczywiście nie mogłam sie oprzeć głębokiej potrzebie porobienia zdjeć całych quiltów i detali, więc podzielę się z Wami garścią z nich. Dla mnie zdecydowanie „top one” jest powyższy quilt „Indian ladies”. Gillian widocznie uznała podobnie, bo można u niej kupić mini – zestawy pomocnicze do tworzenia swoich mini-quiltów „Indian ladies”. Odpuściłam sobie bo na takie „skróty” nie chodzę 😉

Oto poniżej kilka detali z quiltów Gillian. Oglądałam je nieomalże pod lupą bo poczułam silną i przemożną potrzebę swteorzenia obrazka, art-quiltu w podobnej kolorystyce jak Indian Ladies i przynajmniej z kilkoma elementami zbliżonymi (złote nici! kolory! tkanina na szaty jednej z lady!).

Detale z art-quiltów Gillian Travis

Słowem, znowu było tak, że uczenie się technik było tylko pretekstem, żeby nasiąknąć atmosferą i Sztuką przez duże S.

Mimo tego, że czystą i nieskażoną radość sprawiało mi rozmawianie z Dziewczynami na kursie, które mają podobną obsesję, więc cieżko było skupić się na celu 😉 (pozdrawiam Dziewczyny!) udało się jednak poznać ciekawą technikę, którą zaczęłyśmy wytwarzać rynek Starego Miasta w Warszawie. Mój ciągle jeszcze w stanie embrionalnym:

Pierwociny mojego dzieła obsolutnego „Rynek Starego Miasta w Warszawie” 😉

 Udało się również zakupić świetną małą książeczkę Gillian z opisem innej techniki „aplikacji odwróceonej” i zdobyć autograf 🙂  (Następnie zamęczłąma opowieściami o tym kursie i próbą pokazywania książki uczestników rodzinnej komunii mojego siostrzeńca, ale powiedzmy – nie wszyscy są „zakręceni” na tym punkcie 🙂 )

Książka Gillian Travis „Interchange Applique”

Udało się zrobić kilka zdjęć quiltów Gillian (no dobra, kilkadziesiat :-). Udało się pogadać z Dziewczynami, obejrzeć Pragę Północ, pokleić domki, powymieniać tkaninami z Agą, słowem było świetnie!

Należą się mega podziękowania Organizatorkom i cóż mogę rzec … pragnę więcej takich zdarzeń!

Prace Gillian – Travis

serdeczne pozdrowienia i jak pisze Gillian: „Happy Stitching!”

Olga

Opublikowany w Podróże z tkaninami w tle, Ubrania dla dzieci

Napisy bez hafciarki czyli szycie na Teneryfie


Witajcie 🙂

Wróciłam z małego urlopu, z resztą już dawno wróciłam i zapomniałam prawie, jak to ciężko wytrzymać bez handlu i szycia 😉

I przywiozłam wieści szyciowe. Na całe szczęście nawet na „bezludnej” wyspie można znaleźć coś fajnego w tematyce twórczej 😉 I to bez odrobiny wysiłku, bowiem pani szyjąca rozłożyła się z biznesem koło stołówki (hę, chyba restauracji? stołówki to miniony urok komunizmu ;-)).  A biznes wyglądał tak:

Pomysł wyśmienity. A mianowicie wyszywanie napisów na fartuszkach i innych kuchennych ubiorach bez użycia hafciarki , na dodatek „na żywo”. Wzbudzało to spore zainteresowanie i również popyt, co było głównym celem oczywiście. Można było sobie zamówić dowolny napis, najczęściej były to imiona i na miejscu był on wyszywany na wybranym „łaszku”. Pani czyniła to ściegiem łańcuszkowym pikując z wolnej ręki. Miała w tym sporo wprawy więc napisy wychodziły ładnie.

Nie widziałam jeszcze takiego rozwiązania w Polsce a jest to świetny pomysł na napisy bez użycia drogiej hafciarki. Wystarczy odrobina ćwiczeń, na początku można się wspomóc szyciu po naszkicowanym napisie a w miarę upływu czasu próbować bez wspomagania. Pamiętajcie zakupić stopkę do pikowania i obniżyć płytkę ściegową w maszynie, tu znajdziecie precyzyjne wskazówki: http://www.quiltandsmile.pl/2015/05/pikowanie-od-podstaw-lekcja-nr-1.html.

A tu się upozowałam ja z fartuszkami (pani wykazywała chińską cierpliwość do tej sesji fotograficznej ale byłam dla niej raczej czymś w rodzaju brzęczącej muchy, bo nie kupiłam żednego fartuszka) :


Wykorzystałam też plenery „teneryfiańskie” na kilka sesji uszytych przez siebie ubrań wg wykrojów Burdy z planem wysłania do tejże. Więc śledzcie kolejne numery Burdy, może się uda i wyląduję w galerii 🙂

Miałam w planie wyruszyć również na podbój innych miejsc na Teneryfie związanych z szyciem (jadąc autokarem widziałam tajemny budynek z napisem „patchwork”) ale… nie udało się. Zostałam przegoniona przez męża przez wąwozy, wulkany, oceany i wracawszy z takich wypraw prawie się czołgając, już nie miałam siły dobrnąć do jakiegoś przybytku/oazy „szyciowej”.

więc na tym koniec relacji, więcej materiału nie udało się zebrać 🙂

radosnych chwil przy maszynach , Girls !

Olga

 

Opublikowany w Inne, Porady szyciowe

Materiały : skład i rodzaje cz. 1; tkaniny na wiosnę i lato


Witajcie 🙂

korzystając z faktu , że w swojej najbezczelnej bezczelności podjął ze mną walkę wirus na 2 dni przed wyjazdem na wyspę niemieckich emerytów, popiszę sobie tu do Was o czymś, o czym planowałam już wczesniej ale nie było czasu. Jest to temat popularny i ujmowany na wiele rodzajów na blogach, ale dołączę ze swoimi „trzema groszami”.

Często dziewczyny na forach szyciowych zaczynają interesować się innymi tkaninami niż dresówka i płótno bawełniane , co niezwykle mnie cieszy. I pojawia się pytanie, z czego można uszyć sukienkę na lato, tudzież inne ciuszki wiosenno-letnie.

Ja też brnę przez mroki ciemności od lat w tym temacie, ale wydaje mi się że widzę już światełko w tunelu 🙂

 

Powiedziałabym w wielkim astronomicznym skrócie, że materiał wyróżniają następujące cechy: splot włókna, skład, grubość, obróbka (uszlachetnianie itd), gęstość. Generalnie nie ma możliwości w zakresie jednego postu rozwinąć tematu do sensownego rozmiaru , więc planuję posty odcinkowe. Dzisiaj przebrniemy przez wszystkie cechy ogółem i dotrzemy do lekkich tkanin na lato.

Zacznę od składu. Mamy włókna naturalne, włókna sztuczne z surowców naturalnych oraz włókna syntetyczne. Żeby było trudniej, oczywiście występują wszelakie mieszanki.

I teraz uwaga: nie będę wyważać otwartych drzwi. Fantastyczny post znalazłam tu: http://styledigger.com/2015/03/rodzaje-tkanin-i-dzianin-poradnik.html

Jeśli go przeczytacie, mamy już załatwiony  podział pod względem składu a także podział na tkaniny i dzianiny. I wiemy już, że nie możemy określać tkaniny słowem bawełna bo może być: batyst bawełniany, satyna bawełniana, płótno bawełniane cienkie, płótno bawełniane grube itd.

 

Dzisiaj chciałam więcej napisać o tkaninach (nie dzianinach, rozróżniamy już :-)), zwłaszcza tych, które są zdatne do szycia na wiosnę i lato. Oczywiście nie zmieszczę tu wszystkich ale spróbujmy dzisiaj porozmawiać o kilku z nich.

  • Płótno bawełniane: to jest to co często na forachi nawet w sklepach jest określane mianem bawełny. Wg mnie myląco bo jak już wiemy, bawełna to surowiec. Nie mówi to nic o grubości, ani splocie. Tak czy owak te najtańsze „bawełny” kupowane w wielu grupach na FB i sklepach to właśnie płócienka bawełniane rózne jakości. Od bardzo słabej do bardzo dobrej. Wg mnie nie nadają się do szycia ubrań, bo bardzo się gniotą. Nadają się na zabawki, patchwork (tu też wybierałabym te lepsze i niestety droższe), różne ozdoby i inne zabawy szyciowe.

  • Popelina: tkana jak płotno, naprzemian nici osnowy i wątku. Skład bywa różny , często nici osnowy mają inny skład niż wątku. Może być zupełnie bawełniana : bawełna 100% i wówczas chętnie stosowana jest na patchwork. Jej wadą jest, że nieco się gniecie w porównaniu z innymi tkaninami odzieżowymi, ale jest tania i jeśli dobrej marki: doskonale nadaje się na letnie sukienki, bluzki itd. Szyje się z niej koszule.

Ma taki splot:

Źródło: http://harringtonandthomas.com/about-our-shirts/the-weaves/

  • Od razu przy okazji wspomnę po krótce inne tkaniny koszulowe, o których nie będę się rozpisywać. Sploty można obejrzeć na dowolnej stronie dobrych firm produkujących koszule np. Oxford, Twill, Royal oxford, Broadcloth.
  • Satyna: kolejna tkanina, świetna na sukienki, koszulki do spania, bieliznę. Bardzo łatwa do rozpoznania, bo ma połyskujący, gładką fakturę. Ładnie się układa, im gęściej tkana i im włókna bardziej skręcone – tym lepsza. Może być wykonana z różnych surowców, również z bawełny.
  • Szyfon: z reguły z jedwabiu, wizskozy albo poliestru. Cienki, przezroczysty, zwiewny. Świetny na sukienki, bieliznę, peniuary. Ale trudny w szyciu i delikatny.
  • Batyst: miękka, półprzezroczysta lekka tkanina, dość luźno tkana. Często z bawełny albo lnu albo poliestru. Również doskonały na letnie ubrania.

Na dzisiaj koniec.

Zajrzyjcie do Twojego Stylu nr 4/2017. Są tam pokazane fajne modele z zastosowaniem wspomnianych tkanin.

Stanowczo powinna nastąpić kontynuacja , bo nie wyczeraliśmy jeszcze n-tej części tematu 🙂 ale szczerze powiedziawszy najlepiej zapoznawać się z tymi tkaninami nie tylko w teorii ale i w praktyce.

czego sobie i Wam życzę

oraz z racji momentu publikazji postu oczywiście Wesołych i Zdrowych Świąt Wielkanocnych !

Olga

 

Opublikowany w Inne

Art Quilt Żar – Ptak


 

„Widno wokół jak w południe:To Żar-ptaki świecą cudnie.Lecą, krzyczą dziwnym głosem,
 Przywabione smacznym prosem.
Leżąc obok pod korytem,Wania śledzi je z zachwytem.
 
Patrzy, dłoń zanurza w trawie
I tak sam do siebie prawi:
„Czekaj, ty diabelska siło!Ileż was tu się zjawiło?Pięć dziesiątek to niemało —
 
Gdyby wszystkie się złapało,To bym pięknie się obłowił!Strach pomyśleć człowiekowi!Nóżki światłem lśnią czerwonym;
Istny cud to ich ogony.Kury taki
ch nie miewają,A blask jaki rozsiewają — 
 Jak ojcowski piec, gdy płonie!”

Piotr P. JERSZOW

KONIK GARBUSEK

 

Witajcie 🙂

Skończyłam Art Quilt „Żar – ptak” inspirowany przepiękną bajką „Konik Garbusek”. Bajkę czytałam w dzieciństwie, a do tej pory mam ilustracje z tej bajki przed oczami i nawet pamiętam jej fragmenty 🙂 Więc łatwo było mi wyszukać w internecie to źródło: https://pl.scribd.com/document/151474145/P-P-Jerszow-Konik-Garbusek.

No ale miało być o szyciu 🙂

Żar – ptak się spodobał, co niezmiernie mnie cieszy i obiecałam napisać kilka słów o jego powstaniu.

Bardzo dużo wiedzy jak się bawić w szycie takich obrazków zaczerpnęłam z kursów Szkoły Patchworku, w zasadzie z trzech: confetti, kursu na którym swoją technikę ujawiniała nam Ula Buczkowska (http://www.buktole.com/) i kursu Marzenny Lew o szyciu Art Quiltów (http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/).

Confetti jest techniką , którą bardzo polubiłam używać do tworzenia tła Art Quiltów. Ostatnio coraz częściej tło stanowi u mnie obrazek robiony techniką confetti a na tym tle osadzam coś „wyraźniejszego” 😉 co maluję na tkaninie albo tak, jak w przypadku Żar-ptaka wyszywam innymi technikami, które dają bardziej szczegółowy i wyraźny efekt.

Niestety nie mam żadnego zdjęcia samego tła. Więc nie pokażę. Samą technikę można poznać w Szkole Patchworku (http://www.szkolapatchworku.pl/).  ALbo doczytać w internecie, na czym polega. W każdym razie trzeba się nieźle naszatkować tkanin 🙂 (świetne do wykorzystania w tym celu są niepotrzebne ścinki!).

Kiedy już miałam gotowe tło, zabrałam sie za samego ptaka. Narysowałam go sobie na tkaninie, na której zamierzałam go umieścić (a potem już gotowego doszyć do tła) oraz na kartce papieru widocznym mazakiem, żeby łatwo było kopiować na flizelinę dwustronnie – przylepną jego fragmenty.

Ja nie kopiowałam kolejnych ptaków tylko rysowałam patrzać na obrazek z internetu., ale można też kopiować.  Nie będę się rozpisywać o samej technice, można nauczyć się jej na kursach Marzenny Lew albo podobnej na kursach Uli Buczkowskiej. Ostatecznie można też stworzyć swoją. Generalna zasada jest taka, że nanosimy fragmenty danego „obiektu” (w moim przypadku ptak) za pomocą kawałków tkanin na flizelinę dwustronnie przylepną i potem naklejamy je na tkaninę bazową , na której tą metodą powstaje ostateczny obrazek.

Na koniec cały obrazek (czyli u mnie ptak) przenosi się na tło i pikuje na maszynie do szycia. Oto etapy:

Oczywiście cała ta zabawa jest dla osób, które potrafią już pikować i wiedzą jak i czym i z użyciem czego itp itd 🙂

Więc łatwo nie jest, kilka kursów trzeba zaliczyć albo doszkolić się samemu z Art Quiltów.

W Polsce nie jest to łatwe o tyle, że nie ma żadnych książek, żadnych magazynów, dosłownie ziemia niezaorana albo tabula rasa. Albo nawet pustynia Gobi. Co iinego w Stanach, Albo Anglii , Albo nawet Holandii, albo nawet w Czechach 🙂

Słowem , w języku polskim zostają Wam tylko kursy.

Napiszę jeszcze o jednej sprawie… Jak to się czasem trzeba namęczyć 😉

Popatrzcie na tego ptaka poniżej:

Nie wydaje Wam się, że coś nie gra? W każdym razie mi się tak wydało. Miałam już praktycznie skończony ten obrazek, kiedy doszłam do wniosku że skrzydła zrobione nota bene z batiku, kompletnie i rażąco odbijają się od tła i po prostu nie pasują. Trochę się nagłowiłam ale w końcu przykryłam je czerwonym tiulem i pomogło 🙂

no to kończę chyba… miało być kilka słów, tak? no cóż, znowu nie wyszło 😉

uściski krawieckie czy raczej art-quiltowe tym razem

aaaa, byłabym zapomniała!

poproszę o głosy: http://szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/lalabaj-pracownia-tkanin/

Nie zapomnijcie potwierdzić maila ! 🙂

Olga

Opublikowany w Inne

Warsztaty Pictorial Quilt z Marzenną Lew


hej:-)

ostatnio piszę rzadziej ale wbrew pozorom szyję więcej, tylko w może mniej „sophisticated way”, bo wyprodukowałam kilka bluzek dla Mamy i nie uznałam za stosowne ich fotografować, tudzież o nich pisać bo to już taka standardowa krawiecka robota 🙂

Ale w międzyczasie udałam się na kurs do Szkoły Patchworku Ani Sławińskiej (http://www.szkolapatchworku.pl/) , gdzie bywam co pewien czas, bowiem po prostu nie da się tam nie bywać 🙂  na kursie Pictorial Quiltu prowadzonym przez Marzennę Lew. Zwabiły mnie maski 🙂

Jakie to maski, zapytacie. O proszę: http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/2017_02_01_archive.html.

Kurs okazał się znakomity a maski można było obejrzeć na żywo! Są świetne, nie spocznę, póki nie uczynię maski. Technika ich tworzenia, której nauczyła nas Marzenna, jest bardzo ciekawa i już wiem, że przyda mi się lada moment do skończenia pewnego projektu, który właśnie jest w trakcie działań. Miał jednakże pewną wadę, że szyłyśmy kwiaty a nie maski, a ja akurat nie mam specjalnego pociągu do szycia kwiatków. Natomiast o tyle może być to fakt pomijalny, że technika jest bardzo dobra do wykorzystania i wygląda mi na to, że rozwiąże mi kilka problemów p.t „jak można by to zrobić”.

No i kolejna zaleta, taka jak z reguły bywa w Szkole Patchworku: znowu można było poznać kolejne „zakręcone”, fajne Dziewczyny z podobną manią szycia „dziwnych rzeczy” 🙂

I tak sobie pracowałyśmy ciężko:

I co stworzyłyśmy? Jak już wspomniałam, kwiaty:

Czyż podobieństwo nie jest uderzające?:

(ośmieliłam się pożyczyć zdjęcie ze strony Marzenny: http://patchworkowo-kiboko.blogspot.com/

Przy okazji (słońce zaczyna świecić , więc muszę lecieć, żadna siła mnie nie powstrzyma, nawet nowa dostawa „szmatek”, które wabią z kąta ;-)) chciałam pokazać Wam bardzo ciekawe magazyny:

Prenumeruję je ze Stanów Zjednoczonych, i zawsze znajduję tam nowe inspiracje i coś ciekawego. Jeśli ktoś z Was ma w sobie tyle samozaparcia żeby przebrnąć przez meandry prenumeraty ( a ostrezgam, bywają z tym zabawne perypetie jak np. mojego męża, który zamiast zamówionej prenumeraty dostał, nie wiedzieć czemu, torbę :-)), to polecam te magazyny.

Ściskam Was i lecę na słońce i wiatr !

Olga

Opublikowany w Szycie, Szycie dla domu i siebie

Szyjemy na Walentynki ! :-)


„Uliczny gwar, w Alejach szum,
derożka Piękną mknie.
W derożce Mańka z hrabią M.
śmieją, całują się.
Ma na szyi pereł sznury,
koafiury i tiurniury.”
Jarema Stępowski

 

Witajcie 🙂

Najwyższy czas zabrać się za kreację na Walentynki. Oczywiście może to być suknia z XiX wieku, jeśli ktoś wybiera się na imprezę karnawałową, ale jeśli zostajemy w domu przy telewizorze to wystarczy … satynowa koszulka ! 🙂

kurs3

Oto satyna i różne drobiazgi dla „srok” 🙂 Satyna pochodzi stąd: http://www.lalabaj.pl/pl/p/Royal-micro-satyna-JAPONIA/328

Oto moja koszulka sfotografowana w warunkach arktycznych, bo wydało mi się że na słońcu lepiej będzie widać, że poszłam w niebezpiecznym kierunku złoceń. No cóż… jak zwykle, zobaczywszy złotą lamówkę, nie mogłam się powstrzymać 😉

Oto moja koszulka satynowa w stylu japońskim 🙂

Koszulka nie powstałaby zapewne, gdyby nie genialny pomysł udania się na kurs szycia satynowej bielizny prowadzony przez Warszawa szyje (http://www.warszawaszyje.pl/kursy/). Kurs prowadziła Kinga, bardzo doświadczona krawcowa z głową pełną pomysłów. Oto Kinga:


kurs1

Oto Kinga

Kinga ma wyjątkowe upodobanie w szyciu bielizny, co można osobiście sprawdzić na jej blogu: http://kingaszyje.blogspot.com/.

I jest profesjonalistką, nauczy Was wszystkiego.

Na kursie nauczyliśmy się dopasowywać wykrój do swojego rozmiaru, modyfikować go na różne sposoby i dobierać wykończenia. W następnej kolejności szyłyśmy koszulki ściegiem francuskim! Dowiedziałyśmy się, jak wykańczać przeróżnymi cudami typu gumokoronka, koronki itp. I każda z nas wyszła dumna jak paw dzierżąc swój nowy skarb (my preciousss… :-)). Za taki skarb w sklepie z bielizną można zapłacić naprawdę sporo, więc same wiecie … warto było!

A pracowałyśmy sobie (czy tam, jak kto woli – dostarczałyśmy sobie rozrywek) w takich warunkach lokalowych i wyposażeniowych zorganizowanych przez Agnieszkę :

Agnieszka, chapeau bas ! Chyba do takiego miejsca trafię po śmierci 😉

chociaż niektórzy twierdzą że jednak do Krainy Wiecznych Łówów…

z krawieckimi pozdrowieniami!
Olga

Opublikowany w Lalki, Patchwork

Szycie „Na ludowo”: lalki, wzornictwo, motywy i tkaniny


Witajcie po długiej przerwie 🙂

(albo się pisze albo szyje ;-))

Ja ostatnio szyję i pakuję. Im więcej pakuję, tym więcej narzekam, że nie mam czasu na szycie. Ale jak nie pakuję i mam czas na szycie, to narzekam, że nikt nic nie kupuje 🙂

Ale przejdźmy do rzeczy… Ostatnio Stowarzyszenie Poslkiego Patchworku zaprosiło Dziewczyny Patchworkowe na spotkanie, na którym będziemy radzić o szyciu patchworków „na ludowo”. (Więcej poczytacie tu:  http://polskipatchwork.pl/index.php/2017/01/17/folko-patchworkowa-burza-mozgow/)

Bardzo się ucieszyłam, bo uwielbiam taką tematykę. Jeśli zobaczę gdzieś tkaniny o ludowych motywach (za wyjątkiem przesławnego „Łowicza”) to toczę walkę i albo w wyniku przegranej staję sie ich posiadaczem albo w wyniku wygranej, nie trafiają do mnie ale śnią mi się po nocach…

Więc trochę relacji foto, aby było wiadomo, o czym piszę:

(tkaniny dostępne w moim sklepie www.lalabaj.pl)

Pod choinkę dostałam zestawik (musiałam napotkanemu św. Mikołajowi długo tłumaczyć włącznie z podaniem linków, jak go namierzyć), z którego powstają lale Tildy w stylu ludowym:

lowiczanka4 lowiczanka3 lowiczanka1

Czasami zbacza mnie w kierunku nieco rosyjskim :

 

Wracając do ulubionego tematu tzw „szmatek”, ostatnio trend subtelnie ludowy pojawia sie w najnowszych kolekcjach holenderskich dzianin:

(Dostępne TU  )

Ostatnio w czasie moich internetowych wędrówek „szlakiem tkanin” natrafiłam na markę Spark of Happiness: http://www.asparkofhappiness.nl/.

Jest to marka holenderska, ale produkuje tkaniny i akcesoria z wzorami ludowymi i z zaskoczeniem znalazłam na ich stronie najnowszą kolekcję „Zalipie”…. Oczywiście natychmiast napisałam maila, czy dobrze rozumuję, że inspiracją kolekcji jest nasze polskie Zalipie. Na co odpowiedziano mi bardzo miło , że owszem i dostałam dwa zdjęcia „dowodowe” 🙂

 

Chyba będę powoli kończyć, bo sama miarkuję, że się rozpędziłam….

Ale obawiam się, że to nie wszystko co mam do powiedzenia w tematyce „ludowej „, bo poczyniłam w Karpaczu ostatnimi dniami całą serię zdjęć 🙂

więc do rychłego usłyszenia/zobaczenia/poczytania?

Olga