Opublikowany w Art Quilting, Patchwork

Słowo o gekonach :-) – Art quilt „Lost Treasure”


Hej Dziewczyny:-)

Jakże dawno nic nie pokazywałam na moim blogu. Wcale to nie oznaczało, że nie szyłam. Uszyłam kilka ubrań, ale chyba nie sposób wszystkiego prezentować. Natomiast chcę Wam pokazać mój art quilt „Lost Treasure” (przechrzciłam go dzisiaj z „Lost precious”).

Pokazywałam go już na Facebooku i ciekawostka, Dziewczynom sie podoba (co niezwykle mnie raduje) ale nikt nie pyta czemu „Lost treasure”…

Czekam na pytanie:-)

Uszycie tego quiltu przyszło mi do głowy, kiedy zaczęłam wycinać sylwetki tkaninowe ploterem. Wycinam takowe na sprzedaż albo na użytek własny, bardzo to lubię, chociaż nie jest to łatwe. Wycinanie z papieru zawsze wychodzi bezbłędnie a z tkaniny…  dzieją się różne rzeczy, w zależności od stopnia skomplikowania wzoru i samej tkaniny. Na szczęście batiki poddają się procedurze więc szatkuję je bez opamiętania.

Jeśli łatwo „wyjdą” z kawałka tkaniny 12 cali na 12 cali (takie format przyjmuje ploter) i nie dojdzie do totalnego zniszczenia tegoż tła, to otrzymywałam takowe kawałki tkanin z pięknymi dziurami w kształcie jaszczurek (czy tam kotów, psów itd, mam tego trochę nazbierane).

Szkoda było wyrzucać! Wpadłam na pomysł użycia ich do tego własnie quiltu, coś w rodzaju aplikacji odwrotnej?

W sumie na podobnej zasadzie działa Aplikacja wymienna wg Gillian Travis: https://lalabaj.wordpress.com/2017/08/02/quilt-konie-aplikacja-wymienna-wg-gillian-travis/. Ale powiem Wam, że jak się wycina ploterem to chyba nie sposób na to nie wpaść , że można też użyć pozostałości.

Przy okazji tej pracy chciałam porządnie przyszyć aplikacje (raczej obszyć dziury jaszczurkowe ;-)), wiec zakupiłamkolejną pozycję ksiażkową:

No wiecie, każdy pretekst jest dobry 🙂

a co do tkanin, no cóż, moje uwielbiane batiki w roli głównej:

I chyba tyle na dzisiaj, miłego smażenia się 🙂 bo wątpię, że dacie radę zasiąść do maszyny … aczkolwiek kto wie:-)

Olga

Reklamy
Opublikowany w Art Quilting, Patchwork

Art Quilt „Prehistoric world”


Hej Dziewczyny 🙂

Tym razem miało być szybko i sprawnie… a wyszło jak zawsze:-) Wniosek: nie da się szybko uszyć quiltu.

Postanowiłam wykorzystać opisane w poprzednim poście tkaniny pofarbowane na „marmurkowo” i jakos tak kojarzyły mi się z czasami ery dinozaurów. Dopadłam więc mojej nowej zabawki, plotera do wycinania kształtów i wyciełam dinozaury:-)

Jeśli chcecie mieć dinozaury do własnych zabaw tudzież inne tkaninowe sylwetki (naprasowane na flizelinę dwustronnie przylepną) to zapraszam do mojego sklepu:

http://www.lalabaj.pl/pl/c/Tkaninowe-sylwetki-aplikacje/125

Ciągle wytwarzam nowe, wpadłam po uszy:-) (podobno mam umysł anankastyczny…)

Możecie też kupić ploter, w moim przypadku to Brother, ale nie jest to tańsza opcja 😉

Ostatecznie korzystając z wyciętych dinozaurów i pofarbowanych tkanin zrobiłam taki quilt:

 

Początki były takie:

 

Kolory ziemi, wody , powietrza, próbowałam dopasować odpowiedniego dinozaura do odpowiedniego koloru wg żywiołu ale stanęły na drodze pewne przeszkody 😉 Potem zszyłam i nastąpił okres długi żmudnego pikowania… a długi dlatego, że mam za wiele rozrywek taką słoneczną porą:-) jak Wy wszystkie pewnie !

Nad tym, w jakie wzory pikować, pozastanawiałam się przy użyciu magazynu Quilting Arts (mój ulubiony magazyn! http://subscriptions.quiltingarts.com/)  i książki o pikowaniu.

Nie jestem jeszcze zbyt ddobra w pikowaniu więc wypikowałam kilkoma znanymi sposobami i kilkoma nowymi , żeby poćwiczyć.

A teraz … jak zwykle po skończeniu jakiejś pracy, krótko zastanawiam się, co z nią zrobić 🙂 (najcześciej ląduje u Rodziny) a dłuuugo, co uszyć kolejnego. Teraz w mojej głowie o palmę pierwszeństwa bije się bluzka z wiskozy z rafą koralową (kolejnym quiltem). Chyba wygra rafa… ale nie ejstem pewna..

uściski krawiecko – quiltowe !

Olga

 

Opublikowany w Art Quilting, Tutoriale

Plenerowe zabawy z tkaninami cz.1 – farbowanie tkanin na efekt marmurkowy (marble fabric)


Witajcie 🙂

Przyszła piękna wiosna i nie do końca wychodzi mi szycie na maszynie w ciągu dnia. Próbuję pod każdym pretekstem wymknąć się na dwór. Tą metodą wróciłam do swoich dawnych pomysłów przestestowania plenerowych eksperymentów z tkaninami.

Farbowanie tkanin w domu grozi różnymi konsekwencjami typu niebieska wanna, zielony zlew, kolorowy stół. A na dworze niebezpieczeństwo nadania przedmiotom niepożądanych kolorów nieco maleje chociaż nie udało mi się uniknąć dzisiaj efektu niebieskich dłoni 😉

Ale było warto, zobaczcie jakie ciekawe wzory łopoczą na wietrze 🙂

Więc zapraszam do dzieła !

Potrzebujemy przede wszystkim farb do marmurkowania. Ja zakupiłam takie:

Można takie farby kupić w sklepie asrtsytycznym, nie są one dedykowane specjalnie do tkanin więc występują w ogólnych sklepach o profilu asrtystycznym.

Ponadto będziemy potrzebować: płytkie szerokie naczynie, kawałki tkanin rozmiaru naczynia (te padną ofiarą naszych artsytycznych zmagań), mieszadełko – ja używam drewnianego patyczka do chińskiego jedzenia, wszelkie przedmioty umożliwiające nam zachowanie względnego porządku i ograniczenia skutków zabawy kolorami do jak najnmniejszego obszaru 😉 np papierowy ręcznik. Do tego warto zadbać o miejsce gdzie będziemy suszyć nasze dzieła np. suszarka ze spinaczami.

Wyprowadzamy się z tym całym galimatiasem na dwór:-) Hmm… nie jestem pewna jak zareagują sąsiedzi w zamkniętych osiedlach i blokach, ale może to będzie ciekawe doświadczenie społeczne 🙂

Cudnie, prawda? Na łonie natury.

No to do dzieła. Nalewamy do naczynia nieco wody, nie musi być to głeboka toń, wystarczy z 5 cm wody. Mamy przygotowane kawałki tkanin rozmiaru naczynia (dlatego warto, żeby było płytkie ale szerokie). Następnie wstrząsamy buteleczki z farbami i wkraplamy pierwszy kolor na powierzchnię wody. Mieszamy go w dowolny wzór (to budzimy w sobie duszę artystyczna :-)) i wkraplamy kolejny  kolor. W sumie na tym możemy zakończyć, ale jeśli lubimy mega kolorowo to możemy użyć trzeci. Mieszamy lub nie, aż uzyskamy zadowolający dla siebie efekt. i Kładziemy na powierzchnię tkaninę.

Jeśli tylko przyjmie na siebie kolory, wyciągamy ją i wieszamy do suszenia, najlepiej pionowo.

W zasadzie na tym koniec. Rozpoczynamy proces od nowa, bo tkanina pobiera wszystkie kolory (w każdym razie u mnie tak było) i mamy ponownie czystą powierzchnię wody.

Suszymy nasze dzieła i napawamy się efektami 😉

Miłej zabawy !

 

ps. a co dalej z tymi tkaninami? … ja mam sporo koncepcji, pokombinujcie, w zasadzie można z nich uszyć cokolwiek ozdobnego. Ja planuję małe quilty o tematyce morskiej.