Opublikowany w Inne

5 moich największych odkryć szyciowych roku 2017 w dziedzinie pasmanterii :-)


Witajcie Dziewczyny !

Ostatnio udało mi się znaleźć kilka fajnych użytecznych akcesoriow pasmanteryjnych, i to natchnęło mnie, żeby zebrać to, co najbardziej mnie zachwyciło z pasmenterii w tym roku. To zaczynamy 🙂

  1. Lamówki jerseyowe Oaki Doki

Do kupienia tu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Lamowki-dzianinowe-Oaki-Doki%2C-wypustki-elastyczne/90

Niegdyś przyszło mi do głowy, że coś takiego musi istnieć. Gotowe lamówki do wykańczania dzianinowych naszych dzieł: koszulek, sukienek, t-shirtów. o oto jest ! znalazłam ! lamówki jerseyowe w całej gamie kolorystycznej, pakowane po 3 metry. Akurat, żeby starczyło na oblamowanie czegoś fajnego. Mocno ułatwiają pracę, bo nie podjęłabym się raczej robienia lamówki z dzianiny (z tkaniny a i owszem, ale też wolę gotowe).

2. Elastyczne wypustki

Niegdyś znalazłam takowe zdjęcie :

I idąc tym tropem znalazłam elastyczne wypustki:

Do kupienia tu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Lamowki-dzianinowe-Oaki-Doki%2C-wypustki-elastyczne/90

Jestem w trakcie testów i musze powiedzieć, że się sprawdzają ! 🙂 Do zdobienia kurtek , bluz i dzianinowych toreb idealne.

3.  Bez tego jak bez ręki. Dopóki jej nie znałam, nie wiedziałam , że życie Quiltera może być takie owocne 🙂

Oto ona, proszę Państwa, flizelina dwustronnie przylepna:

Do kupienia tu: https://www.kiltowo.pl/pl/c/Wypelnienia-i-flizeliny/65

Służy do sprytnego naklejenia tkaniny na tkaninę, więc mocno ułatwia różne artystyczne zabawy i szycie aplikacji, Mocno polecam!

Podobną rolę spełnia klej tymczasowy, czyli pozycja 4 :

4. Klej tymczasowy, również do kupienia w sklepie Kiltowo: https://www.kiltowo.pl

Pełni podobną rolę do flizeliny. Bardzo wygodny w użyciu, możemy przykleić sobie coś do czasu „porządnego ” przymocowania. A co najfajniejsze – mozemy zmienić koncepcję i przekleić w inne miejsce. Do artystycznych quiltowych kolaży i innych art – quiltów idealne rozwiazanie! Ale też do kanapkowania patchworków.

I ostatnie odkrycie, czyli mega modne, mega trendy…

5. Aplikacje 🙂

Garść aplikacji znajdziecie tu: http://www.lalabaj.pl/pl/c/Aplikacje/70

 

Aktualnie spotkamy je wszędzie: na ubraniach, na butach, na torebkach. Dodają szyku i sa strasznie sympatyczne.

Ja przeżywam obsesję na ich punkcie 🙂

 

I tyle moich ulubionych dodatków 🙂

Do usłyszenia wkrótce 🙂

Olga

Reklamy
Opublikowany w Inne

Najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty czyli… Beading on Art Quilts


Witajcie Pasjonatki 🙂

Radosna jestem dzisiaj z kilku powodów, a jednym z nich jest ukończenie takiego oto Art Quiltu (słowo harcerza, nie wiem jak to się zwie po polsku; obawiam sie że tak samo: art quilt):

Radość wynika z faktu, że ten koniec wreszcie nastąpił. Już dawno obiecałam sobie nie wyszywać nic koralikami, bowiem potwornie długo to trwa jak na moją cierpliwość (a nadmienię, że należę do tzw. w gorącej wodzie kąpanych i wszystko co się dzieje wkoło, odbywa się w moich kategoriach myślowych za wolno :-))

Ale znowu mnie diabeł podkusił i skierował na tory beadingu… Całą winę zrzucam na printerest , na którym naoglądałam się przepięknych prac wyszywanych koralikami.

***

Acha, żeby zaspokoić potencjalną ciekawość, wymienię dwa kolejne dzisiejsze powody radości. Numer jeden : zdołałyśmy z Agnieszką uszyć 7 matrioszek na spotkaniu „Warszawa szyje” (o którym w niedalekiej przyszłości):

 

I powód drugi i ostatni, wreszcie dotarły do mnie zamówione na ebay-u książki, świetne pozycje:

***

Wracając do rzeczy czyli wyszywania koralikami Art Quiltów: kiedyś podobnie potraktowałam swoją pracę „Mandalę”. Natchnęła mnie pewna książka, której już nie posiadam niestety. Teraz na fali inspiracji printerestowych i wakacyjnych postanowiłam zrobić coś morskiego, wakacyjnego. I „zapragnęło mi się” dno morza, skrzące się, mieniące, jak widok spod wody na wakacjach (w okularach do pływania oczywiście :-))

Stąd quilt „Morze”. Oto kilka detali i jedno zdjecie z etapów początkowych:

Praca opiera się głównie na pikowaniu z wolnej ręki. Żółte obszary to jamochłony. Czy też inne swtorzenia morskie (widziałam na jakimś zdjęciu). Po pikowaniu nastąpił dłuuugiiiiiii (nie, no jeszcze dłuyyyższyyyyy ;-))  etap naszywania koralików. Najpierw walczyłam zwykłą igłą i to był mój wielki błąd bo powodowało to odrzucenie 1/3 koralików na etapie prawie przyszycia czyli z powodu nie przechodzenia przez koniec igły z dziurką. Jedynym plusem tej całej walki jest to, że można ją toczyć przed telewizorem 🙂

W końcu po dwóch upojnych tygodniach przed tv (tylko wieczory!) , po obejrzeniu wszystkich zaległych filmów w ręku, koralikami w frugim ręku, czasem na podłodze (dwukrotne zbieranie),  stwierdziłam, że dość, chwatit, toćka, koniec, THE END, La Finita Comanderos!, i obszyłam owo dzieło absolutne 😉 lamówką. Kolor złoty jak na prawdziwe sroki przystało.

Ogólnie jestem zadowolona, dałam quilt Mamie w prezencie na co rodzina orzekła, że żar ptak był lepszy…. z resztą kwitują tak wszystkie moje prace HAHA. i że oprawią w czarną ramkę… co ? jak ? dlaczego?

z uściskami krawieckimi

Olga

Opublikowany w Inne

Detale krawieckie – jak je poznać?


Dzisiaj nieco o detalach krawieckich. Tak mnie natchnęło, bowiem kupilam super książkę, doprawdy jestem nią zachwycona!

Ale zanim o książce , pokażę moje poduszki – indyjskie słonie. Przecież główną funkcją każdego bloga jest chwalenie się, prawda? A słonie wbrew pozorom, też były elementem , na którym trochę poległam na detalach krawieckich, o czym zaraz:

(sorry,była przerwa: obiad, chwasty, konie dla syna… a teraz jestem na koniach dla syna, cudny widok, przestrzeń, lasy pola łąki, konie.. Gawot… o czym to ja miałam.. ;-))

Wracajmy do detali krawieckich.

Wiele osób teraz szyje, co cieszy mnie i mi podobnych z przyczyn, których łatwo się domyśleć 😉 Ale niewiele osób potrafi szyć naprawdę, tzn jak taka prawdziwa krawcowa z dawien dawna. I karczki, i kieszenie (100 rodzajów), i falbany i godety i fałdy i kontrafaldy… ileż tego jest. Nawet nie wiedziałam ile, dopóki nie zaopatrzyłam się w kilka książek. Z kilka lat temy wszyscy naraz chcieli kupić „Szycie to takie łatwe” wydawnictwa Burdy. Świetna książka o jakże przewrotnym tytule. Udało mi się ją nabyć, życie stało się pozornie łatwiejsze, w rzeczywistości zaś odkryłam że „wiem że nic nie wiem” niczym starożytny filozof 😉

A teraz ponownie mnie natchnęło i nabyłam sobie taką oto biblię:

W sumie książka w sam raz do poduszki , gdyby nie waga 🙂 No cóż, znam takiego, który się przyznał, że do poduszki czytał księgę pierwiastków :-))

A tak serio, to ja osobiście wyciągam tego białego kruka, kiedy dochodzi właśnie do potrzeby uszycia jakiegoś detalu. Książka jest super. Zawiera opisy chyba dosłownie wszystkiego co można sobie wyobrazić : różne rodzaje kieszeni, obszyć, lamówek, wykończeń dekoltu, rękawów, fałd właśnie, plisowania, wreszcie pikowania, ozdobnego marszczenia tkaniny itd itp. A wreszcie na końcu mamy opis szycia kilku ciekawych projektów.

Każdy ten detal krawiecki jest opisany na stronę lub dwie i bardzo dokładnie zilustrowany. Naprawdę świetna pozycja ale dla… anglojęzycznych. Aczkolwiek same zdjęcia są też wiele mówiące.

Po książkę pierwszy raz siegnęłam właśnie przy poduszkach. O ile pikowanie nie jest mi obce i szyjac je poćwiczyłam sobie różne style: lot trzmiela, kamienie, pióra i inne, to obszycie ich takimi własnie wykończeniami czyli wypustką z grubym skręcanym sznurkiem i frędzlami sprawiło mi już pewien problem. Mianowicie przy rogach i przy łączeniu. w książce znalazłam opisy, które mnie naprowadziły na rozwiązania.

W każdym bądź razie polecam tą pozycję!  „The sewing book”. Możecie kupić na Amazonie albo Ebayu.

Oprócz przebijania się przez opisy można też przejść od razu do ćwiczeń na żywo . Tudzież poznania tajników od osób doświadczonych i umiejętnych. Ale niełatwo o takie. Szkół i kursów co prawda wiele, ale jak odróznić te, na których poznamy rzetelną wiedzę? Ja osobiście w kwestii detali głosuję za Ultramaszynąi panią Jolantą Wójcik. Jeśli a. kogoś nie stać na kurs, b . nie ma czasu, c. nie chce mu się, to pozostaje przyjrzeć się tej rzetelnej wiedzy na nowej grupie Fb, gdzie pani Jolanta pokazuje jak wykonać różne rzeczy, projekty, tudzież detale właśnie: https://www.facebook.com/groups/551778488545111/?fref=ts.

Przebijcie sie cierpliwie przez posty typu: co dzisiaj uszyłam (niektórzy są nie do zdarcia ;-)) i dotrzecie do krystalicznych źródeł wiedzy .

A jeśli możecie to hmm, może sie spotkamy na jakimś jesiennym kursie w Ultramaszyna szycia detali, chociaż nie jestem pewna bo trochę odpływam… w kierunku koni 😉

uściski krawieckie

Olga

 

Opublikowany w Inne, Patchwork, Porady szyciowe

Co to jest Batik i gdzie go kupić ? – dla przyszłych fanów Batiku :-)


Witajcie Dziewczyny 🙂

Po uwielbieniu do patchworku prędzej czy później przychodzi kolejna faza – uwielbienie batiku 🙂

Mnie już dopadło. Nie ma lepszej tkaniny do uzyskania tak subtelnej gamy kolorystycznej patchworku. Efekty użycia batików do patchworku albo art.-quiltów są bardzo ciekawe, ale można go stosować również do wielu innych rzeczy.

Ale zacznijmy od początku, „ab ovo ad mala” 🙂

Zdjęcia dzieł z Batiku znalezione na stronie : IslandBatik

Co to jest Batik:

Batik to tkanina, najczęściej bawełniana, która jest farbowana ręcznie przy użyciu wosku. Na tkaninę nakłada się wosk, aby określone fragmenty tkaniny w postaci wzorów, nie zostały zafarbowane i następnie zanurza w barwniku. W ten sposób powstają ciekawe wzory z fragmentów, które zostały pokryte woskiem. Po zafarbowaniu tkaniny wosk jest usuwany. Proces można powtarzać wielokrotnie z różnymi kolorami i barwnikami, przez co uzyskuje się bardzo ciekawe efekty. Oczywiście można próbować stworzyć batiki samemu! Mam w planie 🙂

Historia Batiku sięga 2 000 lat, a po raz jego początek wywodzi się z Azji. Nie będę się rozwodzić nad historią, ciekawych początków tworzenia batiku  odsyłam do świetnego źródła: http://www.batikguild.org.uk/history.asp.

A więcej o tworzeniu batiku znalazłam tu: http://www.national-geographic.pl/kierunki/batik-obrazy-malowane-woskiem

Na pierwszym zdjęciu z lewej: batiki dostępne w moim sklepie: http://www.lalabaj.pl

Na drugim zdjęciu: batiki ze strony http://www.thesewingdirectory.co.uk/batik-fabric-guide/

Co można uszyć z batiku:

Batik przede wszystkim stosują Dziewczyny szyjące Patchworki, tworząc przepiękne quilty, torby, poduszki, narzuty itd.

Bardzo ciekawym zastosowaniem jest ostatnie fantastyczne Dzieło Joli Sobolewskiej, sami zobaczcie:

I zajrzycje na blog: http://jolcinepasje.blogspot.com/2017/06/okadka-na-album-do-zdjec.html

A Wiesia Pawłowska przecudnie przepikowała batik tworząc Supernovą:

Więcej o Supernowej: http://www.quiltandsmile.pl/2017/06/supernova.html

Patrząc na te cuda, nie sposób się nie uzależnić od batików. Ale czy jest on zarezerwowany tylko dla Artystów? otóż wg tegoż źródła: http://www.thesewingdirectory.co.uk/batik-fabric-guide/ możemy szyć z batiku: torby, ubrania, poduszki i inne akcesoria. Na podanej stronie znajdziecie linki do darmowych tutoriali i wykrojów! Mamy więc co robić przez reszte życia , bo jest ich mnóstwo 🙂

No dobrze, wiemy już co szyć, wiemy jak , nie wiemy tylko nadal skąd właściwie zdobyć owe batiki.

Oczywiście łatwo się domyśleć , że wg zasady wszystkie drogi prowadzą do Rzymu zaproponuję moje zbiory :-): http://www.lalabaj.pl/pl/c/BATIK/81

ale znajcie moją szczodrobliwość 😉 wspomnę też o zasobach innych sklepów.

  1. Lalabaj : http://www.lalabaj.pl/pl/c/BATIK/81
  2. B – craft: https://b-craft.pl/kategoria-produktu/tkaniny-bawelniane/batiki-batiks/#shop
  3. Kiltowo: https://www.kiltowo.pl/pl/c/Batiki/194
  4. Szmatka Łatka: http://www.szmatkalatka.pl/pl/c/Tkaniny-batikowe/191
  5. Wytwórnia Śliczności: stacjonarnie, Praga , stolica 🙂

Hmm, czyżby to już było wszystko? Nic więcej nie znalazłam ale może któraś z Was podpowie? niewielki mamy wybór w Polsce, więc cóż, wszystko w Waszych rękach, korzystajcie  z batików a oferta się rozszerzy.

Ale uwaga na tkaniny batiko – podobne , które nie są prawdziwymi batikami, aczkolwiek bywają bardzo ładne.

Z szyciowym „czuwaj ” 🙂

Olga

 

 

Opublikowany w Patchwork

Szycie art – quiltów z Gillian Travis


Witajcie Dziewczyny 🙂

Ostatnio miałam przyjemnośc uczestniczyć w naprawdę fantastycznym wydarzeniu! Mianowicie Stowarzyszenie Polskiego Patchworku (http://polskipatchwork.pl/) zorganizowało (w osobie głównie Lenki, jak sądzę 🙂  ) kurs technik art-quiltowych z Gillian Travis. Gillian Travis to artysta „tekstylny” (rany, jak to określi po polsku?: textile art) i nauczyciel. Jej prace można podziwiać tu: http://gilliantravis.co.uk/.

Indian Ladies by Gillian Travis

My miałyśmy możliwość zobaczyć je na kursie na żywo, ponieważ przyjechała z całą walizką quiltów !.

Oczywiście nie mogłam sie oprzeć głębokiej potrzebie porobienia zdjeć całych quiltów i detali, więc podzielę się z Wami garścią z nich. Dla mnie zdecydowanie „top one” jest powyższy quilt „Indian ladies”. Gillian widocznie uznała podobnie, bo można u niej kupić mini – zestawy pomocnicze do tworzenia swoich mini-quiltów „Indian ladies”. Odpuściłam sobie bo na takie „skróty” nie chodzę 😉

Oto poniżej kilka detali z quiltów Gillian. Oglądałam je nieomalże pod lupą bo poczułam silną i przemożną potrzebę swteorzenia obrazka, art-quiltu w podobnej kolorystyce jak Indian Ladies i przynajmniej z kilkoma elementami zbliżonymi (złote nici! kolory! tkanina na szaty jednej z lady!).

Detale z art-quiltów Gillian Travis

Słowem, znowu było tak, że uczenie się technik było tylko pretekstem, żeby nasiąknąć atmosferą i Sztuką przez duże S.

Mimo tego, że czystą i nieskażoną radość sprawiało mi rozmawianie z Dziewczynami na kursie, które mają podobną obsesję, więc cieżko było skupić się na celu 😉 (pozdrawiam Dziewczyny!) udało się jednak poznać ciekawą technikę, którą zaczęłyśmy wytwarzać rynek Starego Miasta w Warszawie. Mój ciągle jeszcze w stanie embrionalnym:

Pierwociny mojego dzieła obsolutnego „Rynek Starego Miasta w Warszawie” 😉

 Udało się również zakupić świetną małą książeczkę Gillian z opisem innej techniki „aplikacji odwróceonej” i zdobyć autograf 🙂  (Następnie zamęczłąma opowieściami o tym kursie i próbą pokazywania książki uczestników rodzinnej komunii mojego siostrzeńca, ale powiedzmy – nie wszyscy są „zakręceni” na tym punkcie 🙂 )

Książka Gillian Travis „Interchange Applique”

Udało się zrobić kilka zdjęć quiltów Gillian (no dobra, kilkadziesiat :-). Udało się pogadać z Dziewczynami, obejrzeć Pragę Północ, pokleić domki, powymieniać tkaninami z Agą, słowem było świetnie!

Należą się mega podziękowania Organizatorkom i cóż mogę rzec … pragnę więcej takich zdarzeń!

Prace Gillian – Travis

serdeczne pozdrowienia i jak pisze Gillian: „Happy Stitching!”

Olga

Opublikowany w Podróże z tkaninami w tle, Ubrania dla dzieci

Napisy bez hafciarki czyli szycie na Teneryfie


Witajcie 🙂

Wróciłam z małego urlopu, z resztą już dawno wróciłam i zapomniałam prawie, jak to ciężko wytrzymać bez handlu i szycia 😉

I przywiozłam wieści szyciowe. Na całe szczęście nawet na „bezludnej” wyspie można znaleźć coś fajnego w tematyce twórczej 😉 I to bez odrobiny wysiłku, bowiem pani szyjąca rozłożyła się z biznesem koło stołówki (hę, chyba restauracji? stołówki to miniony urok komunizmu ;-)).  A biznes wyglądał tak:

Pomysł wyśmienity. A mianowicie wyszywanie napisów na fartuszkach i innych kuchennych ubiorach bez użycia hafciarki , na dodatek „na żywo”. Wzbudzało to spore zainteresowanie i również popyt, co było głównym celem oczywiście. Można było sobie zamówić dowolny napis, najczęściej były to imiona i na miejscu był on wyszywany na wybranym „łaszku”. Pani czyniła to ściegiem łańcuszkowym pikując z wolnej ręki. Miała w tym sporo wprawy więc napisy wychodziły ładnie.

Nie widziałam jeszcze takiego rozwiązania w Polsce a jest to świetny pomysł na napisy bez użycia drogiej hafciarki. Wystarczy odrobina ćwiczeń, na początku można się wspomóc szyciu po naszkicowanym napisie a w miarę upływu czasu próbować bez wspomagania. Pamiętajcie zakupić stopkę do pikowania i obniżyć płytkę ściegową w maszynie, tu znajdziecie precyzyjne wskazówki: http://www.quiltandsmile.pl/2015/05/pikowanie-od-podstaw-lekcja-nr-1.html.

A tu się upozowałam ja z fartuszkami (pani wykazywała chińską cierpliwość do tej sesji fotograficznej ale byłam dla niej raczej czymś w rodzaju brzęczącej muchy, bo nie kupiłam żednego fartuszka) :


Wykorzystałam też plenery „teneryfiańskie” na kilka sesji uszytych przez siebie ubrań wg wykrojów Burdy z planem wysłania do tejże. Więc śledzcie kolejne numery Burdy, może się uda i wyląduję w galerii 🙂

Miałam w planie wyruszyć również na podbój innych miejsc na Teneryfie związanych z szyciem (jadąc autokarem widziałam tajemny budynek z napisem „patchwork”) ale… nie udało się. Zostałam przegoniona przez męża przez wąwozy, wulkany, oceany i wracawszy z takich wypraw prawie się czołgając, już nie miałam siły dobrnąć do jakiegoś przybytku/oazy „szyciowej”.

więc na tym koniec relacji, więcej materiału nie udało się zebrać 🙂

radosnych chwil przy maszynach , Girls !

Olga