Opublikowany w Inne

Szycie dla koni – sewing for horse


Hej Dziewczyny 🙂

Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby uszyć czaprak. Przekopałam pół internetu, znalazłam kilka opisów w tym jeden w jezyku polskim: http://moje-male-wielkie-hobby.blogspot.com/2014/03/jak-uszyc-czaprak-dokadna-instrukcja-w.html  i oto powstał !:

Na zdjęciu pozuje Heca, chociaż czaprak jest dla Aluzji 🙂 Ale akurat tego dnia, kiedy go zaniosłam do stadniny, jeździłam na Hecy , więc łatwiej mi było ją namówić do pozowania;-)

Aczkolwiek w tym tygodniu sama uczestniczyłam w wydarzeniu, kiedy czaprak używała prawowita właścicielka, tak wiec wszystko jest już na swoim miejscu 🙂

Wracając do szycia czapraków, uszycie prostego czapraka dla każdej dziewczyny, która potrafi pikować i lamować, nie powinno sprawić problemu. Powyżej podana instrukcja jest bardzo dobra, lepsza niż te, które znalazłam w języku angielskim.

Ja swój odrobinę bardziej skomplikowałam, ale zaraz opiszę w skrócie, jak go szyłam.

  1. Ab ovo ad males: najpierwej trzeba zdobyć wykrój. Ja pożyczyłam używane czapraki ze stadniny i sobie odrysowałam. Podobał mi się taki wycięty, wiec ten uszyłam, ale mam w zapasie wykroje na standardowy oraz na jeszcze bardziej wycięty. Lepiej odrysować połowę czapraka tzn złożyć go na pół, bo często ta lnia grzbietu nie jest prosta ! tylko łączenie jest po łuku.
  2. Chciałam, żeby część czapraka (ta łukowata na zdjeciu) była z innej tkaniny i tam miało widnieć imię właścicielki. Tu wkroczyło zszywanie dwóch części po łuku. Wymaga fastrygowania! No cóż, trzeba to potrafić, albo poszukać tutoriala w sieci. Dla dziewczyn patchworkowych pewnie nie będzie problemu bo niektóre patchworki składają się z łukowatych elementów, kół itp
  3. Imię Aluzji wyszyłam stopką do pikowania od ręki, ponieważ nie mam hafciarki (jeszcze ;-))
  4. Następnie zrobiłam typową patchworkową kanapkę: spód (oddychajacy ! bawełna 100%); ocieplina (w moim przypadku bawełniana czyli ponownie oddychajaca, ale okazało się że nieco za cienka); i wierzch. Te trzy warstwy przepikowałam. Żeby uzyskać takie fajne proste linie , warto użyć stopki z górnym transportem z prowadnikiem.
  5. Lamowanie: hmm… użyłam lamówki imitującej skórę, ze sztucznej skóry. Poszło z 6 igieł… i podobno taka jest za sztywna, wiec chyba warto zrobic albo kupić bawełnianą lamówkę.
  6. Grzbiet – z tejże samej lamówki:-)
  7. Ozdoby – ozdobne taśmy, tu nie ma żadnej filozofii
  8. Paski boczne i ten z przodu do mocowania siodła: zastosowałam taśmę nośną i rzepy. Miejsca mocowania odrysowałam z używanego czapraka, który by moim wzorem.

A teraz planuję jeszcze bardziej „przybajerzony” czaprak dla Gracji 🙂 Mam już wizję 🙂

Więc zaopatrzyłam się i przy okazji mój sklep w świetną pasmanterię: kolorowe sznurki, taśmy dekoracyjne itd. (http://www.lalabaj.pl/pl/c/Tasmy-dekoracyjne/134)

Ale, żeby nie było tak bardzo niesprawidliwie dla ludzi 😉 to sobie też coś uszyłam ostatnio (dzisiaj kończę kolejny ciuszek) i oto moje zdjęcia w uszytej przeze mnie tunice z Gracją, którą pożyczył mi do sesji przemiły Pan Mirek:

Na środkowym zdjęciu nie Gracja, tylko Dedal, to bardzo ważne 🙂 Dedal to świetny koń, trochę udało się z nim pojeździć:-)

Tym samym żegnam się i życzę Wam Dziewczyny udanych realizacji swoich pasji !

Olga

Reklamy
Opublikowany w Art Quilting, Patchwork

Słowo o gekonach :-) – Art quilt „Lost Treasure”


Hej Dziewczyny:-)

Jakże dawno nic nie pokazywałam na moim blogu. Wcale to nie oznaczało, że nie szyłam. Uszyłam kilka ubrań, ale chyba nie sposób wszystkiego prezentować. Natomiast chcę Wam pokazać mój art quilt „Lost Treasure” (przechrzciłam go dzisiaj z „Lost precious”).

Pokazywałam go już na Facebooku i ciekawostka, Dziewczynom sie podoba (co niezwykle mnie raduje) ale nikt nie pyta czemu „Lost treasure”…

Czekam na pytanie:-)

Uszycie tego quiltu przyszło mi do głowy, kiedy zaczęłam wycinać sylwetki tkaninowe ploterem. Wycinam takowe na sprzedaż albo na użytek własny, bardzo to lubię, chociaż nie jest to łatwe. Wycinanie z papieru zawsze wychodzi bezbłędnie a z tkaniny…  dzieją się różne rzeczy, w zależności od stopnia skomplikowania wzoru i samej tkaniny. Na szczęście batiki poddają się procedurze więc szatkuję je bez opamiętania.

Jeśli łatwo „wyjdą” z kawałka tkaniny 12 cali na 12 cali (takie format przyjmuje ploter) i nie dojdzie do totalnego zniszczenia tegoż tła, to otrzymywałam takowe kawałki tkanin z pięknymi dziurami w kształcie jaszczurek (czy tam kotów, psów itd, mam tego trochę nazbierane).

Szkoda było wyrzucać! Wpadłam na pomysł użycia ich do tego własnie quiltu, coś w rodzaju aplikacji odwrotnej?

W sumie na podobnej zasadzie działa Aplikacja wymienna wg Gillian Travis: https://lalabaj.wordpress.com/2017/08/02/quilt-konie-aplikacja-wymienna-wg-gillian-travis/. Ale powiem Wam, że jak się wycina ploterem to chyba nie sposób na to nie wpaść , że można też użyć pozostałości.

Przy okazji tej pracy chciałam porządnie przyszyć aplikacje (raczej obszyć dziury jaszczurkowe ;-)), wiec zakupiłamkolejną pozycję ksiażkową:

No wiecie, każdy pretekst jest dobry 🙂

a co do tkanin, no cóż, moje uwielbiane batiki w roli głównej:

I chyba tyle na dzisiaj, miłego smażenia się 🙂 bo wątpię, że dacie radę zasiąść do maszyny … aczkolwiek kto wie:-)

Olga

Opublikowany w Art Quilting, Patchwork

Art Quilt „Prehistoric world”


Hej Dziewczyny 🙂

Tym razem miało być szybko i sprawnie… a wyszło jak zawsze:-) Wniosek: nie da się szybko uszyć quiltu.

Postanowiłam wykorzystać opisane w poprzednim poście tkaniny pofarbowane na „marmurkowo” i jakos tak kojarzyły mi się z czasami ery dinozaurów. Dopadłam więc mojej nowej zabawki, plotera do wycinania kształtów i wyciełam dinozaury:-)

Jeśli chcecie mieć dinozaury do własnych zabaw tudzież inne tkaninowe sylwetki (naprasowane na flizelinę dwustronnie przylepną) to zapraszam do mojego sklepu:

http://www.lalabaj.pl/pl/c/Tkaninowe-sylwetki-aplikacje/125

Ciągle wytwarzam nowe, wpadłam po uszy:-) (podobno mam umysł anankastyczny…)

Możecie też kupić ploter, w moim przypadku to Brother, ale nie jest to tańsza opcja 😉

Ostatecznie korzystając z wyciętych dinozaurów i pofarbowanych tkanin zrobiłam taki quilt:

 

Początki były takie:

 

Kolory ziemi, wody , powietrza, próbowałam dopasować odpowiedniego dinozaura do odpowiedniego koloru wg żywiołu ale stanęły na drodze pewne przeszkody 😉 Potem zszyłam i nastąpił okres długi żmudnego pikowania… a długi dlatego, że mam za wiele rozrywek taką słoneczną porą:-) jak Wy wszystkie pewnie !

Nad tym, w jakie wzory pikować, pozastanawiałam się przy użyciu magazynu Quilting Arts (mój ulubiony magazyn! http://subscriptions.quiltingarts.com/)  i książki o pikowaniu.

Nie jestem jeszcze zbyt ddobra w pikowaniu więc wypikowałam kilkoma znanymi sposobami i kilkoma nowymi , żeby poćwiczyć.

A teraz … jak zwykle po skończeniu jakiejś pracy, krótko zastanawiam się, co z nią zrobić 🙂 (najcześciej ląduje u Rodziny) a dłuuugo, co uszyć kolejnego. Teraz w mojej głowie o palmę pierwszeństwa bije się bluzka z wiskozy z rafą koralową (kolejnym quiltem). Chyba wygra rafa… ale nie ejstem pewna..

uściski krawiecko – quiltowe !

Olga

 

Opublikowany w Art Quilting, Tutoriale

Plenerowe zabawy z tkaninami cz.1 – farbowanie tkanin na efekt marmurkowy (marble fabric)


Witajcie 🙂

Przyszła piękna wiosna i nie do końca wychodzi mi szycie na maszynie w ciągu dnia. Próbuję pod każdym pretekstem wymknąć się na dwór. Tą metodą wróciłam do swoich dawnych pomysłów przestestowania plenerowych eksperymentów z tkaninami.

Farbowanie tkanin w domu grozi różnymi konsekwencjami typu niebieska wanna, zielony zlew, kolorowy stół. A na dworze niebezpieczeństwo nadania przedmiotom niepożądanych kolorów nieco maleje chociaż nie udało mi się uniknąć dzisiaj efektu niebieskich dłoni 😉

Ale było warto, zobaczcie jakie ciekawe wzory łopoczą na wietrze 🙂

Więc zapraszam do dzieła !

Potrzebujemy przede wszystkim farb do marmurkowania. Ja zakupiłam takie:

Można takie farby kupić w sklepie asrtsytycznym, nie są one dedykowane specjalnie do tkanin więc występują w ogólnych sklepach o profilu asrtystycznym.

Ponadto będziemy potrzebować: płytkie szerokie naczynie, kawałki tkanin rozmiaru naczynia (te padną ofiarą naszych artsytycznych zmagań), mieszadełko – ja używam drewnianego patyczka do chińskiego jedzenia, wszelkie przedmioty umożliwiające nam zachowanie względnego porządku i ograniczenia skutków zabawy kolorami do jak najnmniejszego obszaru 😉 np papierowy ręcznik. Do tego warto zadbać o miejsce gdzie będziemy suszyć nasze dzieła np. suszarka ze spinaczami.

Wyprowadzamy się z tym całym galimatiasem na dwór:-) Hmm… nie jestem pewna jak zareagują sąsiedzi w zamkniętych osiedlach i blokach, ale może to będzie ciekawe doświadczenie społeczne 🙂

Cudnie, prawda? Na łonie natury.

No to do dzieła. Nalewamy do naczynia nieco wody, nie musi być to głeboka toń, wystarczy z 5 cm wody. Mamy przygotowane kawałki tkanin rozmiaru naczynia (dlatego warto, żeby było płytkie ale szerokie). Następnie wstrząsamy buteleczki z farbami i wkraplamy pierwszy kolor na powierzchnię wody. Mieszamy go w dowolny wzór (to budzimy w sobie duszę artystyczna :-)) i wkraplamy kolejny  kolor. W sumie na tym możemy zakończyć, ale jeśli lubimy mega kolorowo to możemy użyć trzeci. Mieszamy lub nie, aż uzyskamy zadowolający dla siebie efekt. i Kładziemy na powierzchnię tkaninę.

Jeśli tylko przyjmie na siebie kolory, wyciągamy ją i wieszamy do suszenia, najlepiej pionowo.

W zasadzie na tym koniec. Rozpoczynamy proces od nowa, bo tkanina pobiera wszystkie kolory (w każdym razie u mnie tak było) i mamy ponownie czystą powierzchnię wody.

Suszymy nasze dzieła i napawamy się efektami 😉

Miłej zabawy !

 

ps. a co dalej z tymi tkaninami? … ja mam sporo koncepcji, pokombinujcie, w zasadzie można z nich uszyć cokolwiek ozdobnego. Ja planuję małe quilty o tematyce morskiej.

 

 

 

Opublikowany w Inne

Detale krawieckie – jak je poznać?


Cześć Dziewczyny!

Dawno nie pisałam… nadmiar rozrywek mnie przytłoczył 😉 wciąga mnie gra w Pokera Texas Hold’em w Las Vegas 😉

Ale w międzyczasie zdołałam udać się na świetny kurs szycia do Ultramaszyna i uszyć tam taką oto wilczą koszulę:

Wówczas przyszło mi do głowy podzielić się z Wami wiedzą, jak poznawać sekrety szycia detali krawieckich.

Dla mnie świetnym źródłem są właśnie kursy szycia w Ultramaszyna, więc co roku funduję sobie jeden na przełomie zimy i wiosny, taką już mam swoją własną tradycję. I na każdym kursie poznaję tricki, które umożliwiają póxniej poprawne szycie zaszewek, pasków, kieszeni, mankietów, stójek i innych detali, które tak naprawdę świadczą o tym, że to już jest PRAWDZIWE krawiectwo ! 🙂

Zawsze po takim kursie porzucam patchworki i mam fazę szycia ubrań:-)

Aktualnie w zestawie kursów Ultramaszyna jest też kurs szycia detali: https://www.ultramaszyna.com/kursy-szycia/warszawa/kurs-szycia-detali. Czuję, że mam w czym wybierać za rok (aktualnie jestem na kursie dla średniozaaansowanych).

Przy okazji !:-)

Jeśli już dotrzecie na któryś z kursów Ultramaszyna, koniecznie przyjrzyjcie się kamienicy. To jest przedwojenna kamienica ! Jedna z nielicznych zachowanych w centrum. Przepiękna. Szkoda, że taka zaniedbana. Mam nadzieję, że Ultramaszyna dorobi się, wykupi całą i wyremontuje :-))

Kamienica należała do braci Hoserów, najlepszych ogrodników w Warszawie, stą liczne zdobienia o tematyce florystycznej (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienica_Hoser%C3%B3w_w_Warszawie). Przyjrzyjcie się tym architektonicznym detalom, stiuki, posadzka, i ten przecudowny witraż!

A co, jeśli nie chcemy zwiedzać stolicy? Niestety nie opowiem nic o kursach w innych miastach, bo nie byłam i nie znam. Ale opowiem o dwóch świetnych książkach.

Jedna to książka o trochę przewrotnym, jak dla mnie, tytule ” Szycie to takie łatwe”. Wydana przez Burdę. Moja pochodzi już z antykwariatów ale wydaje mi się, że niedawno było wznowienie wydania. Książka jest znakomita, jeśli chce sie uszyć jakiś element na podstawie Burdy i nijak nie pojmuje się opisu. Zawiera opis szycia różnych detali, rękawów, zapięć, kieszeni a także całych ubrań od A do Z i jest bardzo dobra! szczerze polecam.

Książka nie jest łatwo dostępna, ale warto o nią powalczyć.

Jest jeszcze jedno moje odkrycie, które pozwala zagłębiać się w bardziej skomplikowane elementy krawieckie. Ale tym razem w języku angielskim. Nie jest to wielka przeszkoda zważywszy na fakt, że jest bogato ilustrowana i każda opis szycia jest opatrzony serią zdjęć. To książka „The sewing book”.

Nie można jej (chyba ?) kupić w Polsce ale można na przyklad na ebay. Naprawdę warto, zobaczcie jakie detaliczne opisy szycia:

Jest w niej dosłownie wszystko, prawdziwa biblia krawiecka!

Dzisiaj nie napiszę wiele o blogach, bo ostatnio mało z nich korzystam. Ale myślę, że jest sporo, gdzie też można czerpać nauki 🙂

Sporo detali znajdziecie tu: http://123szyjeszty.pl/

i tu https://www.ultramaszyna.com/blog.

Z pewnością na blogach osób szyjących, tych bardziej zaawansowanych . Ja baaaardzo lubię: http://kingaszyje.blogspot.com/ – głównie na temat szycia bielizny.

Szukajcie więc i ruszajcie do swoich dzieł aby je pięknie dopracować ! 🙂

Uściski krawieckie !

Olga

 

 

Opublikowany w Porady szyciowe

Rodzaje tkanin i dzianin cz. 2 – jak się w tym połapać ?


Witajcie Dziewczyny !

Wpadłam pewnego wieczora na pomysł, żeby zrobić przewodnik po zakupach w moim sklepie Lalabaj, i oto on:

Tu można ściągnąć czytelniejszą wersję w pliku pdf : https://lalabaj.files.wordpress.com/2018/02/lalabaj.pdf

Myślę, że ten przewodnik zadziała też w innych sklepach, aczkolwiek nie wszystkich, bo niektóre mają tak bogatą kolekcję rodzajów tkanin i dzianin, że musiałby być o wiele bardziej obszerny.

Wracając do rodzajów tkanin i dzianin, czy pamiętacie jeszcze pierwszą część tzn mój dawniejszy wpis? Oto on:

https://lalabaj.wordpress.com/2017/04/14/materialy-na-wiosne-i-lato-sklad-i-rodzaje/

Opisałam tam nieco rodzajów materiałów, ale tym razem chciałam poszerzyć listę o kilka z nich, które istatnio pojawiły się na rynku polskim. Część z Was z nich szyje a częśc się waha 🙂 Są też różne teorie na ich temat. Może mój post nieco przybliży sprawę.

Chetnie zapoznam sie z Waszymi opiniami na temat tych tkanin, wiec nie wahajcie sie komentować  tego postu!

Ciekawy wpis o materiałach na wiosnę/lato znalazłam tu: http://www.lady-and-the-dress.com/material-na-letnia-sukienke/

A tymczasem „ad rem ” 🙂

Muślin, podwójna gaza:

Zdarzają się opinie, że to dawniejsza tetra, pielucha – innymi słowy 🙂 Chyba się jednak nie zgodzę. Na pewno nie jest to też zwykła gaza. Muśliny sprzedawane w Polsce, póki co , są sprowadzane z zagranicy, nie spotkałam się (jeszcze) z producentami polskimi.  Na stronie 148 „Encyklopedii materiałów odzieżowych” (polecam!) opisany jest Krepon. Na moje niewprawne oko, z polskich nazw i opisów, chyba on najbardziej oddaje właściwości muślinu/podwójnej gazy.

Te sprzedawane aktualnie są mięciutkie, bawełniane, w pięknej kolorystyce. Nadają sie na ubranie letnie, sukienki, bluzki i na wszelkie miękkie akcesoria dla niemowląt (otulacze?) Są dośc gęsto tkane. Panuje na nie szalona moda, która powoli dociera do Polski.

 

Tkanina bawełniana „Wafel”

Gruba, dośc miękka bawełna, tkanina o „gofrowatej” strukturze. Z mojego dochodzenia wynika, że szyte są z niej: szlafroki, poduchy (fajna ozdobna struktura), ciepłe szale. Nawet zasłonki widziałam 🙂 Ale ubrań nie widziałam… aczkolwiek, może jeszcze nastąpi taki trend 🙂

Batik

O batiku już pisałam. Batik nie jest niczym nowym, ale nie jest u nas zbyt popularny. Najlepiej znają go Dziewczyny szyjące patchworki i tworzą z niego piękne prace. Jest to z reguły tkanina bawełniana farbowana ręcznie co powoduje, że nie jest taka sama na żadnym powtarzalnym odcinku tzn. nie ma tzw. raportu. Ja osobiscie uwielbiam batiki, są piękne. Poniżej batikowa dzieła Gillian Travis (http://gilliantravis.co.uk/):

Ostatnio znalazłam batikowe jerseye, z których możnaby już uszyc ubrania ! A także batikową dzianinę wiskozową.

Zamierzam sprowadzić 🙂

Czekam na Wasze opinie o muślinie, waflu i batiku:-)

pozdrawiam serdecznie !

Olga

 

 

Opublikowany w Inne, Patchwork

Quilt „Snieguroczka” – krok po kroku


hej Dziewczyny 🙂

czekacie na śnieg? ja tak, ale ciągle nic.. więc pomyślałam, że uszyję kogoś, kto tenże śnieg przyciągnie…

I tak powstała Snieguroczka. Teoretycznie śnieg już powinien nastać  😉

„Snieguroczka” powstała w oparciu o rysunek, czy obraz znaleziony na Printereście, a właściwie skompilowałam kilka obrazków w głowie.

Postanowiłam opowiedzieć  Wam kilka słów, o samym procesie powstania, bo czasem o to pytacie (Klientki mojego sklepu na mojej grupie Lalabaj).

Aczkolwiek przyznam, że mam wrażenie, że lekko przesadziłam w ostatnim etapie i lepiej by było nie robic aż takiej śnieżycy 😉 tylko nieco lżejszy śnieg rzucic na etap przedostatni, który prezentował sie tak:


Ale chyba zawsze jest tak, że po skończeniu, coś by sie jeszcze poprawiło.

Tak czy owak, napisze w kilku słowach  o procesie szycia/malowania albo szycio-malowania 🙂

etap 1

Najdłużej chyba zajmuje mi proces wymyślania, co chce zrobic i szukania inspiracji w Printereście. Zanim opracuje w głowie jak bedzie wyglądać  obrazek, przeglądam dobre kilkadziesiąt rysunków i obrazów na Printereście. Czasami rysunek, układ lub jakieś elementy biorę z jednego, a styl i kolorystykę z drugiego. DO tego dodaje coś swojego, technikę „confetti”, wyklejania tkanin za pomocą flizeliny dwustronnie – przylepnej, pikowanie i na koniec powstaje coś, czego nie sposób przewidzieć  na początku 🙂

etap 2

Zabieram się do pracy. Kompletuję tkaniny, nici, robię szkic postaci, szkic całosci. Wszystko zgodnie z wybraną kolorystyką.

Przygotowuję sobie tkaninowe „confetti” czyli szatkuję tkaniny w potrzebnych kolorach na małe kawałki 🙂

etap 3

Z confetti powstaje pierwsza warstwa – tło.

Na nasypane na tkaninę confetti nakładam tiul, przymocowuję to klejem tymczasowym i pikuję na maszynie. Tak, tak, wiem, maszyna przeżywa ciężkie chwile na tym kleju i confetti 😉

Dokładam do tła elementy np gałęzie. Doszywam te elementy.


Wydawałoby się, że już jesteśmy daleko, ale gdzieżby tam 🙂 Teraz czeka nas dopiero żmudna praca.

etap 4

Z tkanin wyklejam postać . Nie będę sie wgłębiać  w technikę. W sumie technika jest obojętna. Opis mojej byłby długi. Byle powstała prawidłowa postać  z tkanin.

Doszywam ją do tła w odpowiednim miejscu i przechodzę do detali. Tu się zaczyna „malowanie” nićmi. Pikuję sobie cieniowanie, jasne elementy, gdzie pada światlo, jakieś detale ubioru. W końcu nadchodzi moment, kiedy kończy się moja „święta cierpliwośc” 😉 D0 tego momentu na pewno trafiłam na nici, które zrywały mi się co minutę. na pewno zdążyłam coś na tyle zepsuć , że przeżyłam ciężkie chwile, na pewno trzydzieści razy odkurzałam confetti z dywanu a kot 15 razy przeszedł przez moją prace do swoich misek na parapecie 😉

Ale nic, nie poddaję się . Dochodzę w którymś momencie do wniosku, że teraz „poudaję szycie” i dorobię coś farbami. w przypadku „Snieguroczki” domalowałam ptaki na tkaninie i doszyłam je w całosci, namalowałam oczy, usta (namalowałam to stanowczo za dużo powiedziane w przypadku tej twarzy, powiedzmy – oznaczyłam). Używam farb akrylowych. Nie pytajcie o pranie, bo gdybym wyprała taki quilt z confetti, to hmm… może nawet coś ciekawego by powstało ? 😉

No i w przypadku „Snieguroczki” nastąpił jeszcze etap ostatni i 5

etap 5

Szlify 🙂 W tym przypadku był to śnieg z confetti, znowu tiul i znowu pikowanie. O święta cierpliwości, sama się dziwię , że doszłam do tego momentu 🙂 Jak można skazać  się na podwójne pikowanie? Trzeba być masochistą. Na tej warstwie, która powstała do tej pory,  moja maszyna stanowczo odmawiała już współpracy. No ale jakoś dobrnęłam do momentu, kiedy jeszcze coś możnaby poprawić albo dorobić ale powiedziałam „dość ” !

etap 6

czy to koniec? a gdzieżby tam…. jeszcze lamówka 🙂

no i rzecz równie ważna jak samo dzieło , czyli….

marketing 😉 pisanie tego posta, zdjęcia, fejs, itd itp

tak więc jeśli tylko to lubicie, jeśli tylko to kochacie (bo inaczej nie przetrwacie ) to szukajcie inspiracji i do dzieła!

po szczegóły techniczne zapraszam:-) pytajcie śmiało !

pozdrawiam serdecznie !

Olga

ps. tymczasem kupiłam dwie fantastyczne książki „Anatomia plastyczna” i „jak widziec przedmioty”, szczerze polecam ! Ale o nich późnij, może w kolejnym poście.